<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278</id><updated>2012-02-16T12:21:04.357-08:00</updated><category term='pustynia'/><category term='praca'/><category term='komiksy'/><category term='wpis weekendowy'/><category term='grybów'/><category term='plakat'/><title type='text'>Blog Ernesta</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>37</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5193737688034237679</id><published>2012-02-08T08:53:00.000-08:00</published><updated>2012-02-08T08:59:13.456-08:00</updated><title type='text'>Seriale</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1OuHEo9qlHU/TzKlTqAB_1I/AAAAAAAAJow/F3wX3oz2qXs/s1600/seriale_zabawa_logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-1OuHEo9qlHU/TzKlTqAB_1I/AAAAAAAAJow/F3wX3oz2qXs/s1600/seriale_zabawa_logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;"Nasze ulubione seriale"&lt;/b&gt; - pierwsza myśl - Ja jebię, wyjdzie jaki jestem stary! No ale trudno &lt;a href="http://csw.blox.pl/html"&gt;Venus&lt;/a&gt; mnie zaprosiła a wielkiej matce się nie odmawia, oj nie:) Martwię się tylko tym, że nie znam aż tylu blogerów żeby pięcioro z nich zaprosić do takiej zabawy. Myślę jednak że &lt;a href="http://blog.justynides.pl/"&gt;Justynides&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://theodoros1.blogspot.com/"&gt;Theodoros&lt;/a&gt; mi nie odmówią. A teraz, bez naciągania wierszówki.&lt;br /&gt;Jedziem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;M*A*S*H&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YsNrYl5Qz10/TzKUVFfYBGI/AAAAAAAAJoQ/18VOBkFIBe8/s1600/mash.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://2.bp.blogspot.com/-YsNrYl5Qz10/TzKUVFfYBGI/AAAAAAAAJoQ/18VOBkFIBe8/s320/mash.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Wyśmienity serial. Jeszcze nigdy(i nigdy potem) koszarowy humor nie był podany tak wytrawnie i z taką elegancją i wyczuciem(i dawką ciepła). Doktor House, modelowy socjopatyczny protagonista, wzór wszystkich "kulejących, niedostosowanych społecznie ale genialnie uzdolnionych" bohaterów królujących obecnie na naszych ekranach - on to się może schować. Sokole Oko Pierce i jego ekipa, pod "światłym" dowództwem pułkownika Henrego Blake'a sprawi że załoga najpopularniejszego serialu medycznego XXIw wyda Wam się bandą bałwanów, niemających pojęcia o zabawie(nie wiesz jak się pędzi gin w szpitalu wojskowym, trzy mile od linii frontu - nie wiesz jak się bawić!), zimnych i pruderyjnych pętaków. Nic dodać nic ująć. Naprawdę przekonajcie się sami, wszystkie sezony są tylko dwa kliknięcia stąd(ACTA-sracta! Torrent power bicz!). Bonusowo piosenka Simon and Garfunkel, o bezbolesnym samobójstwie, to genialny kawałek. Był jeszcze(a chyba nawet wcześniej) film pełnometrażowy z Kifferem Sutherlandem zamiast Alana Aldy w roli HawkEye'a - też polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/4gO7uemm6Yo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4gO7uemm6Yo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/4gO7uemm6Yo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No teraz coś z naszych czasów:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rzym&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-02fmQ6H_aSY/TzKY7mjfcPI/AAAAAAAAJoY/lgKEJK-alyw/s1600/Rome+Seasons+1-2+DVD+Boxset5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-02fmQ6H_aSY/TzKY7mjfcPI/AAAAAAAAJoY/lgKEJK-alyw/s320/Rome+Seasons+1-2+DVD+Boxset5.jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wierzę że ktoś jeszcze nie widział "Rzymu". Kiedy dostałem w swoje łapy płytkę z wszystkimi odcinkami, zrobiłem tylko dwie rzeczy: wysłałem moją dziewczynę na obóz w Bieszczady(no kurwa ileż można odpowiadać na pytania w stylu - A kto to jest ten w todze z czerwonym paskiem?) i wylosowałem ulotkę pizzerii która miała mi zapewnić catering na dwa najbliższe dni. Nie było mnie przez następne 24 godziny, byłem w Wiecznym Mieście i okolicach, w Egipcie i na Bliskim Wschodzie, walczyłem za Cezara, za Antoniusza i rżnąłem Kleopatrę. Niestety, kurwa, robią po siedemnaście serii "Supernatural" i "Smallville", a nie potrafią(Oni - HBO) dokręcić chociażby jeszcze jednego odcinka. Błagam! &lt;br /&gt;A akcją z dziewczyną skończyła się inwestycją siedemnastu złotych w test ciążowy i rozstaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mad Men&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bPJmB1FscU0/TzKduqRl2tI/AAAAAAAAJog/k8r0q8FaDR8/s1600/madmen1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-bPJmB1FscU0/TzKduqRl2tI/AAAAAAAAJog/k8r0q8FaDR8/s400/madmen1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Amerykanie to wiedzą jak robić seriale. W życiu nie widziałem serialu, ba filmu kręconego z taka dokładnością o detale historyczne i kulturowe(no może wspomniany Rzym i film "Szpieg" oparty o powieść le Carre'a). Tak naprawdę jest to opowieść o Ameryce. O american dream, czarni są tylko windziarzami, kobiety sekretarkami, model rodziny to 2+2, gdzie mąż utrzymuje dom a żona ma zająć się dziećmi i pięknie wyglądać. I papierosy, "jeszcze" nie są trujące. Biznes reklamowy się kręci, i nagle...&lt;br /&gt;Nic. Żadnej rewolucji. Wszystkie zmiany obyczajowe odbywają się w tle losów głównego bohatera, Dona Drapera, dyrektora kreatywnego jednej z wielu agencji reklamowych na Madison Avenue w Nowym Jorku. Don ma swoje tajemnice, kochanki i wrogów ale najważniejsza akcja serialu dzieje się po cichu w tle. Zmiany obyczajowe, emancypacja kobieta,postępujące równouprawnienie czarnych, kontrkultura, to wszystko na drugim planie. Trochę wiedzy historycznej o Stanach przyda się oglądającym ale i bez tego można zasmakować finezji twórców serii. Naprawdę polecam. Przy okazji świetna opowieść o tym jak wykuwała się nowoczesna reklama...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec perełka. Wisienka na torcie. Laska w autobusie(i to od pięknej nieznajomej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Firefly&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3fIdP0dVOnM/TzKjExxumRI/AAAAAAAAJoo/XJBUTQe2rjc/s1600/firefly11.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3fIdP0dVOnM/TzKjExxumRI/AAAAAAAAJoo/XJBUTQe2rjc/s320/firefly11.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Trzy K - kosmos, kowboje, konferderacja. Ballada o domku na prerii, a sory o statku kosmicznym i jego załodze złożonej z róznej maści wyjetych z pod prawa albo nie godzących się z tym prawem(albo i tak i tak) postaci. Serial naładowany pragnieniem wolności i niezależności, sporą dozą ciepła i humoru. Pewnie dlatego go zamknęli po pierwszej serii. Dobra, wesoła rozrywka. Fajne postaci no i statki kosmiczne do transportu bydła:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thats alll Folks:) Na razie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5193737688034237679?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5193737688034237679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5193737688034237679' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5193737688034237679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5193737688034237679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2012/02/seriale.html' title='Seriale'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1OuHEo9qlHU/TzKlTqAB_1I/AAAAAAAAJow/F3wX3oz2qXs/s72-c/seriale_zabawa_logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-4060526798459450131</id><published>2011-10-16T13:21:00.000-07:00</published><updated>2011-10-16T13:21:08.545-07:00</updated><title type='text'>Kuleczka part I</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Historię tę dedykuję mojej najwierniejszej czytelniczce Justynie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Będzie to &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;opowieść drogi, może nie tyle z morałem(chociaż za morał można wziąć naukę że jeśli chodzi o dziewczynę to z każdym facetem idzie sobie poradzić ale wyrwać ją z grona lesbijek to jest czelendż), ile z pointą: nie pij, nie odstawiaj leków, i bądź gotowy do spełnienia swojej obietnicy sprzed wielu lat.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;No dobra zacznę tak... Macie matkę na emeryturze?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Ja mam. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Niedziela, 6:45 am. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Synu... synu! Wstawaj! Sprzątamy! &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Ja jebię... Dobra - wstaję! &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Wrzuć garnek do pawlacza, przeczyść kolanko w umywalce, naciągnij sznurki na balkonie, i zrób porządek w tych pudłach! O, pudła! W ogóle prawie zapomniałem o ich istnieniu, wrzucone we wnękę komody czekały w ciszy i kurzu na ten właśnie dzień. Kartony po routerze i jakimś dawno zepsutym netbooku(tak jak nasze babcie przechowywały najbardziej sentymentalne pamiątki w blaszanych pudełkach po halvie albo herbatnikach tak teraz - IT-pudła - znak naszych czasów). Oba pełne świstków, karteluszków i ładowarek(kolejne signum temporis). Ziewam i segreguję: zostawić - wypierdolić, zostawić, wypierdolić, wypierdolić, wypierdolić, zostawić. A tu nagle... O co to? Koperta. W środku zdjęcia. I tu moje kochane, cycate(in spe) fanki zaczyna się dobra historia... &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Najpierw obejrzyjmy te fotki. Dwa większe(B5) i kilkanaście mniejszych(format pocztówkowy). Rzućmy okiem wpierw na mniejsze. Sześć, nie - siedem - czarno-białych, wręcz ascetycznych ujęć(każde pod innym kątem) długowłosej dziewczyny zasłaniającej twarz i całe ciało przed ciekawskim obiektywem, albo przed chłostą... Hmm.. No dobra, te zostawmy na inny raz do omówienia(to długa historia). Kolejne zdjęcie, słaby kolor, słabe światło; wasz Wujek Erni obejmuje trochę chyba na siłę chudawą blondynkę siedzącą na krześle, tło ewidentnie akademikowe. Okej, tę fotę też zostawiamy. Blondynka chyba została zakonnicą. Jedziemy dalej. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;O, tu już robi się naprawdę interesująco. Kuchnia w akademiku(nieśmiertelne białe kafelki i stuletnie szafki), na pierwszym planie Seba(słyszeliście o nim, chociażby z tych wpisów) i to w ciekawej pozie, otóż Seba śpiewa, po mocnym układzie zębów zgaduję że musiało być grane, albo "Sen Katarzyny II" Kaczmarskiego, bądź też "Całujcie wy mnie wszyscy..." z tekstem Tuwima. A kto grał? Na lewo, w głębi sceny na krześle siedzi lekko pyzaty, jeszcze długowłosy chłopak twardo dzierżący gitarę, widać że mocno wybija rytm. To Oder, pierwsza gitara Oliwy. Obok, oparty o kredens, drugi gitarzysta, u niego, nawet pomimo statyki zdjęcia, nie widać tego twardego uderzenia, lekko trącając struny tka dźwięki wokół głównej melodii, rozpuszczone włosy falują w rytm ruchów głowy. Gość jest trochę blady, widać że informatyk. To igła. I jest jeszcze cień za Sebą, to Kozioł. Osobna i długa historia, nawet nie dentysta. Ci goście(plus ja na doczepkę), moi drodzy, to podstawa, rzekłbym kościec, Grupy Oliwskiej. Naturalnie kiedy ich zapytacie, każdy zaprzeczy istnieniu takiej formacji... Chwila kiedy zrobiono to zdjęcie należała do czasu kiedy każdy z nas był już po studiach(a przynajmniej uczelnia z nim skończyła), a mimo to brylowaliśmy co kilka tygodni w akademikach UG na ul. Polanki. Wpadaliśmy jak burza dzwoniąc butelkami Specjala ukrytymi w futerałach gitar, oszałamialiśmy portierki i wbijaliśmy do kuchni na drugim piętrze. Krzesła wynosiliśmy z pokoju zakonnicy i tej nieśmiałej z czarno-białych fotek. I zaczynaliśmy grać. Wkrótce korytarz i kuchnia zaludniały się ludźmi żądnymi piwa, śpiewu i kobiet(czasem ktoś protestował ale...). Tak, to jest dobra fota. Zerknijmy na kolejną.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;O, ta też jest niezła... &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Piwnica Igły, od razu idzie poznać po butelkach po specku sterczących z kolumny transporterów w rogu pomieszczenia. Odrapana framuga i futerał gitarowy oparty o przybrudzoną ścianę. Na pierwszym planie ja. Rozpycham kadr, załamuję światło, zaginam czasoprzestrzeń i obejmuję. O, jak ja potrafię obejmować... Hehe. Z marsową miną ściskam w lewicy drobną, ładną dziewczynę w białej bluzie. W ogóle to kolorystyka tego zdjęcia stylizowana jest na dawne klisze lomo czy na tak lubiany przez np. Tarantino pękający film. Podciągnięta czerwień i głębokie cienie. Dziewczyna, niższa o głowę, tuli mi się do piersi, lewą rękę zarzuca na bark mój i uśmiecha się lisio:P. To kuleczka. Niska, drobna, ostra, całkowicie w moim guście. Byłem nią zafascynowany. To dzięki znajomości z nią pierwszy raz skorzystałem z toalety z napisem biseksualiści, bo hetero była zajęta a do homo jednak się nie odważyłem. Mało odwiedzało nas dziewcząt na posiadówkach u Igły, przeważnie były to siostry Sistars(piękne i utalentowane) i Pustynia(znacie ją z wcześniejszych postów). Generalnie, podryw na tekst "hej wpadniesz na granie? a gdzie? no do kumpla do piwnicy! a kto będzie? no ja, ty i tak ze sześciu kolesi z gitarami, nie znasz." to jednak wyzwanie! ...ale te które przyszły były gwiazdami! Czciliśmy je i kochaliśmy! Wybaczaliśmy im wszystko, od braku znajomości tekstów Kaczmarskiego, po obrzygane buty! I zakochiwaliśmy się w nich szczenięcą, gitarową miłością&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Wybaczcie ale piwnica u Igły to materiał na całkiem inną opowieść... Może kiedyś...&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Jedziemy dalej.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Trzecia fota.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Stół kuchenny, przy stole siedzi koleżka, koszula z białym kołnierzem wypuszczonym nad kremowy sweter, okulary i fryzura... Fryzura jest niesamowita, takie właśnie uczesanie noszą szaleni naukowcy tworzący promienie śmierci w groszowych powieściach i filmach o frankensteinie. Koleżka uśmiecha się przymilnie, głowę podpiera rękami opartymi o stół. A na stole ogórki na talerzu i butelka luksusowej. Literek. Ten koleżka to Krzywy vel Freester. Mrągowska gwiazda ping-ponga i mistrz powiatowy szachów. Poznaliśmy się w słynnym akademiku nr. 3 na Polankach w Gdańsku. Krzywy to taki człowiek, który uważa że jeżeli będzie miły dla świata to świat będzie miły dla niego. Boże mu błogosław. W owym czasie, na Polankach, był moim dobrym kumplem. Później trochę ześwirował... trochę bardziej niż reszta.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;CDN&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;br style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-4060526798459450131?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/4060526798459450131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=4060526798459450131' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4060526798459450131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4060526798459450131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/10/kuleczka-part-i.html' title='Kuleczka part I'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-7031796039297231124</id><published>2011-09-20T13:55:00.000-07:00</published><updated>2011-09-20T13:55:27.697-07:00</updated><title type='text'>Muza i papierosy II</title><content type='html'>Długo czekałem żeby obejrzeć ten film... Jako nastolatek obejrzałem trailer w kinie, później długo szukałem go, ale nie występował w żadnej lokalnej wypożyczalni kaset(sic!) video. Aż w końcu, pewnej pijanej nocy, budzi mnie znana melodia płynąca z głośników telewizora Rubin. Patrzę - Polsat - puszcza "Więcej czadu!"(chyba pierwszy film o blogerze:). I dali tylko dwie reklamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kawałek jest jesienny(bo niektórzy dzisiaj czują się jesiennie) i smutny(bo inni są smutni). Palimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/PuuCezrAUKk/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PuuCezrAUKk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/PuuCezrAUKk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-7031796039297231124?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/7031796039297231124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=7031796039297231124' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7031796039297231124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7031796039297231124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/09/muza-i-papierosy-ii.html' title='Muza i papierosy II'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-8368342707389483918</id><published>2011-09-16T14:36:00.000-07:00</published><updated>2011-09-16T14:36:02.706-07:00</updated><title type='text'>Muza i papierosy I</title><content type='html'>Niedawno odbyłem ciekawą rozmowę z jedną fajną dziewczyną. Treść nie ma znaczenia. Ale tak rozmyślam sobie teraz i doszedłem do wniosku... Czasami po takich rozmowach, po słowach na które wyczekiwało się w napięciu, po zdaniach których rytm przypomina postmodernistyczną poezję... Nie wiem jak wy, ale zawsze mam ochotę zapalić i posłuchać sobie jakiegoś smętnego, nostalgicznego albo melancholijnego kawałka. Muza i papierosy!&lt;br /&gt;I tak myślę, że raz na jakiś czas możemy sobie razem posmęcić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś do wieczornej fajki, trochę już zapomniany kawałek brytyjskiej kapeli Texas.&lt;br /&gt;Dobry tekst, mocne rockowe brzmienie i wokal Sharleen Spiteri. Palimy!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/9B_9i7sZZ9Y/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9B_9i7sZZ9Y&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/9B_9i7sZZ9Y&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-8368342707389483918?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/8368342707389483918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=8368342707389483918' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8368342707389483918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8368342707389483918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/09/muza-i-papierosy-i.html' title='Muza i papierosy I'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-581949031800552753</id><published>2011-08-24T18:18:00.000-07:00</published><updated>2011-09-13T11:14:45.257-07:00</updated><title type='text'>I ten..</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;No dobra. Trochę mnie nie było. Pomińmy to.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Ostatnio widziałem się z Zacharem. Nie widuję się z nim tak często jakbym chciał. Ale namówił mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I teraz kurwa ACHTUNG! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Rzucę jedno hasło. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powieść w odcinkach. Part One. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czytajcie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedyś napisałem to dla pewnej dziewczyny. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Part One&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Siedziałem na schodach. W akademiku. Tak wiem, ta opowieść nie zapowiada się na szalony hicior. Trudno. Schody to schody. Stare lastryko wytarte podeszwami kilku pokoleń studentów, w dzień szorowane do szpitalnego połysku przez sprzątaczki w kwiecistych kitlach i o zwiędłych twarzach,teraz lepiło się od rozlanego alkoholu, gum do żucia, błotnistych śladów adidasów i bogowie wiedzą czego jeszcze. Powietrze miało zapach zwietrzałego browca.  Popiół z tlącego się w dłoni papierosa spadł mi na kolano. Noż kurwa - pomyślałem i odruchowo wtarłem go w dżinsy. Fajek dalej tlił się znudzony, nie pomagałem mu. Słuchałem jak piętro wyżej, w kuchni pękającej w szwach od braci studenckiej, jakiś dobrze już zrobiony gitarzysta zawodził„Bar Na Stawach“ Bellona. Jak na moje ucho, pewnie miał długie włosy spięte w kucyk. Dwoma wdechami zabiłem papierosa i pochowałem go, w masowym grobie warującej przy nodze blaszanej popielniczki. Z drzwi za moimi plecami, z ciemnego korytarza wytoczył się na zgiętych kolanach kolejny zagubiony balangowicz. Znacie ten typ, deczko już zarzygana czarna koszula, z kołnierzem tak sztywno postawionym na sztorc jakby to była viagra a nie krochmal, buty w cenie kolacji dla dwojga, na głowie modny, grzeczny irokez z dyskretną nutką żelu. Butelka Desperados albo innego soft-drinka dopełniała całości. Łypnął na mnie podpitym okiem, czknął i niepewnie trzymając się barierki poczłapał w dół. Co tu zostało z wierszy mistrza... Odpaliłem kolejnego papierosa. Blizna nad prawą łopatką szczypała wciąż niemiłosiernie, w dodatku przy każdym mocniejszym skręcie tułowia miałem wrażenie że ta cyniczna, ruda lekarka dorobiła niciom chirurgicznym jakieś kolce, które piłują moje ciało. No i na chuj się zaszywałem? - chmura tytoniowego dymu unosząca się nad schodami nie raczyła nawet odpowiedzieć.Niepotrzebnie obdarzyłem ją jeszcze pytającym spojrzeniem, natychmiast zaczęły łzawic mi oczy, przetarłem je i spojrzałem na zegarek. No ładnie, pomyślałem podnosząc w górę głowę,jeszcze godzina i będą mogli zaintonować „Blues o czwartej nad ranem“. Lubię tę piosenkę, poczekam sobie. Nagle, w lustrze na półpiętrze, zamigotał krótki, złoty lok. To ona - pomyślałem, poderwałem się na nogi żeby zobaczyć więcej. No nie, nie ten nos- usiadłem z powrotem. Jak ja się w to wszystko wjebałem? -zapytałem siebie w duchu, serce bolało mnie chyba bardziej niż ten cholerny esperal - Jak ja się w to wjebałem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;style type="text/css"&gt;p { margin-bottom: 0.21cm; }&lt;/style&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Trzy tygodnie wcześniej...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Targ Węglowy w pierwszych, nielicznych jeszcze, promieniach wrześniowego słońca przypominał brazylijskie modelowe favelas. Ławice kolorowych śmieci przesypywały się zgrabnie pomiędzy koślawo ustawionymi płotkami i potarganymi przez nocny wiatr i balangowiczów, wiatami kramarzy tandetą. Środek placu zajmowało kilka brzydkich kontenerów z wymalowanym logo TVP i spory telebim. Co tu się kurwa dzieje? -pomyślałem wchodząc na bruk przy budynku teatru, popularnie zwanego wybrzeżakiem. Na trawniku obok, siedziały dwa przegrilowane w solarium lachony w białych szortach i złotych sandałkach, w zamierzeniu miało to zapewne podkreślać opaleniznę ale wyszły dwie marchewki w stroju imprezowym. Lachony wspierały  głowy jedna o drugą i cichutko pochlipywały zapewne z tęsknoty za Jarem albo innym Maxem co to ma rasowanego golfa, wujka w monopolowym, i miał być na melanżu, ale Łysy na bramce nie wpuścił go do klubu. Zadumałem się przez chwilę nad smutna dolą opuszczonego lachona i pociągnąłem tęgi łyk wermuta kupionego pół butelki temu w nocnym. Zastanawiałem się czy nie podejść i nie pocieszyć chociaż jednej z nich, ale czułem że nadchodzący świt nie pomoże pierwszemu wrażeniu. Telebimami też już nie zaprzątałem sobie głowy.	Skierowałem swoje kroki w lewo, do Absyntu.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Absynt... Caffe Absinth... Nie pamiętam już kiedy trafiłem tam po raz pierwszy,  pewien jestem tylko tego, że regularnie zacząłem tam uczęszczać gdy odkryłem że pracują tam Nóżki. To były niesamowite dziewczyny, brunetka i blondynka, a jakże.  Mieszkały w sąsiednim akademiku i kiedy w pierwsze słoneczne, majowe dni opalały się na balkonie albo uprawiały dżoging pomiędzy domami studenckimi każdy facet znajdował powód aby przystanąć i zachwycić się strzelistymi kształtami biegaczek(co nie co także falowało słodko tu i ówdzie). Jednak ich uroczy cynizm i otwartość w kontaktach z mężczyznami sprawiały, że tylko ci najodważniejsi posuwali się do wyobrażeń o rytmicznym rozprowadzaniu na tych ciałach równych warstw kremu do opalania... W samej zaś knajpie klienci przy barze tworzyli coś na kształt synchronicznej, ruchomej instalacji.„Ogromne morze ludzkich głów” obracało się jednocześnie aby śledzić każdy ich gibki ruch za kontuarem.  Były doskonałą, ostrą przyprawą dla młodego klubu. Teraz te czasy minęły, Nóżki już parę lat temu zniknęły zza baru, na ich miejsce pojawili się metro-barmani i dzikie walkirie z rozpasanymi ciałami i dredami sięgającymi ziemi. Klientela chyba się nie zmieniła, to ja po prostu się postarzałem i nie zachwycam się już grupkami siedzących w ciasnych kółkach dziewcząt z grup parateatralnych działających przy Wybżeżaku. Dziewczęta czekały tylko na odpowiednią fazę upojenia i jak na sygnał wskakiwały na stoły aby w szaleńczym tańcu rozkopać szkło.  Pod ścianami i na kanapach nadal zasiadają kolesie studiujący lub usiłujący wyglądać jakby studiowali na ASP, kapelusze, bluzo-marynarki, wystudiowane, lekko kobiece ruchy( zawsze mnie o zastanawiało że dziewczyny z Akademii były nawet w swoich artystycznych pozach o wiele bardziej męskie, często rozważałem pomiędzy pierwszą a piątą wódką czy to łagodność , żeby nie powiedzieć niezdecydowanie płciowe studentów, odbijało się  na studentkach ASP, czy też odwrotnie, ich twarde, przebojowe charaktery przygniatały tych pierwszych). Te grupy stanowiły tło dla śmietanki towarzyskiej i biznesowo-artystycznej która przychodziła tłumnie do Absyntu, najczęściej po północy aby błyszczeć, wkurwiać, inspirować i wyrywać małolaty(teraz śmietanka nadal się tam bawi, jest tylko trochę bardziej podtatusiała... zważona).Do tego wszystkiego, w którymś momencie knajpa stała się popularna wśród zagranicznych a nawet zamorskich turystów i rezydentów w Gdańsku. O wiele łatwiej było można natknąć się tu na semickie albo śródziemnomorskie rysy twarzy niż na zdrową, przaśną, kaszubską mordę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div face="Times,&amp;quot;" style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Jeden tylko aspekt Absyntu pozostał niewzruszony. Jeżeli gonił cię świt, kac i  zawiedzione nadzieje, jeżeli czułeś że nie zniesiesz więcej dzikich jazd swojej narcystycznej  osobowości i po prostu wiedziałeś że albo zgubisz się w jakimś kolorowym anonimowym tłumie albo nastąpi, kurwa, niewiem... samozapłon, to Absynt był miejscem dla ciebie. Masz dosyć wiecznie uśmiechniętych znajomych gąb, z pijanym uśmiechem na ustach pytających pusto: - Stary, co tak marnie wyglądasz? - wbijaj do Absyntu. Dziewczyna, dla której przeniósłbyś stolicę z powrotem do Krakowa, albo podpalił ten cyrk na Wiejskiej odchodzi z innym spod klubu w mrok nocy, i zapewne jego sypialni(jak podpowiadaci tępy głos w twojej głowie), tylko dlatego że koleżka umie opowiadać gładkie dyrdymały i całkowicie nie zwraca na nią uwagi? Wbijaj do Absyntu! A może zakochałeś się nieszczęśliwie?Tak, najzwyczajniej, po ludzku zakochałeś się w niskiej drobnej blondyneczce napotkanej na uczelni, zdobyłeś się na odwagę ipowiedziałeś jej o tym gdzieś w sercu klasycznej akademikowejpopijawy, a ona zbyła cię kilkoma banałami, w stylu: nie wiem, niechcę się spieszyć, dajmy temu trochę czasu... Albo pozbawiła cie serca jednym smagnięciem, jednym paskudnym cięciem: - Nie, ale lubię cię jako przyjaciela. Tak było stary? Uciekasz, a jednocześnie nie chcesz zostać sam bo boisz się że ześwirujesz? Wbijaj do Absyntu. Zmierzałem  tam właśnie i ja. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div face="Times,&amp;quot;" style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Moje powody nie były może aż tak drastyczne jak te wymienione wyżej, ale potrzebowałem jakiejś ucieczki a za razem energii tłumu. Przystanąłem jeszcze na chwilę przed witryna księgarni sąsiadującej przez szklane ściany zwejściem do teatru. Pociągnąłem jeszcze jeden łyk i mój wermut zrobił się całkiem przejrzysty i bez smaku. Pusta butelka nie miała nic na swoje usprawiedliwienie, więc ja wyrzuciłem. Wszedłem do baru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Obudziłem się z głową odchyloną dotyłu na zimnym, wiklinowym krześle. Przede mną na stoliku w pustej filiżance dopalała się końcówka papierosa. Odruchowo spojrzałem na zegarek. Było pół do ósmej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-581949031800552753?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/581949031800552753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=581949031800552753' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/581949031800552753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/581949031800552753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/08/no-dobra_24.html' title='I ten..'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-8498429125933599153</id><published>2011-06-18T13:29:00.000-07:00</published><updated>2011-06-18T13:55:01.983-07:00</updated><title type='text'>Trójmiasto - jak tu jest?</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UHQMSQXnLoA/Tf0Dvo7oodI/AAAAAAAAI2g/R_XlbTDhRdI/s1600/DSC_0031.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="405" src="http://3.bp.blogspot.com/-UHQMSQXnLoA/Tf0Dvo7oodI/AAAAAAAAI2g/R_XlbTDhRdI/s640/DSC_0031.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Idziesz sobie wieczorem tunelem...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mqLHV9n4Lgs/Tf0DwIwpHZI/AAAAAAAAI2k/tZkBSPHv0P8/s1600/DSC_0050.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-mqLHV9n4Lgs/Tf0DwIwpHZI/AAAAAAAAI2k/tZkBSPHv0P8/s640/DSC_0050.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...i spotykasz Samotnego Saksofonistę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z_Gymms3MGM/Tf0DwzHISSI/AAAAAAAAI2o/TBi2FHD8i_U/s1600/DSC_0083.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z_Gymms3MGM/Tf0DwzHISSI/AAAAAAAAI2o/TBi2FHD8i_U/s640/DSC_0083.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Są też i dziewczęta.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aMnLU5yyQAM/Tf0DxlE-gLI/AAAAAAAAI2s/W5zhtsqXLi8/s1600/DSC_0093.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-aMnLU5yyQAM/Tf0DxlE-gLI/AAAAAAAAI2s/W5zhtsqXLi8/s640/DSC_0093.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przypatrują się Tobie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iJXvW4fuDH0/Tf0D81We_GI/AAAAAAAAI3U/GUcZ1rJJJA8/s1600/DSC_0161.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-iJXvW4fuDH0/Tf0D81We_GI/AAAAAAAAI3U/GUcZ1rJJJA8/s640/DSC_0161.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sopot ma swoje problemy...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nNgbllklc3U/Tf0D7jssgdI/AAAAAAAAI3Q/2sXBF8The5g/s1600/DSC_0155.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-nNgbllklc3U/Tf0D7jssgdI/AAAAAAAAI3Q/2sXBF8The5g/s640/DSC_0155.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...i sytuacje.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uAUwH1Yq04Q/Tf0D6q3_TtI/AAAAAAAAI3M/etSoQBTxyM4/s1600/DSC_0109.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-uAUwH1Yq04Q/Tf0D6q3_TtI/AAAAAAAAI3M/etSoQBTxyM4/s640/DSC_0109.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na plaży...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qG8lHVmd_4c/Tf0DzlddJ6I/AAAAAAAAI20/XykpvoJa4Tg/s1600/DSC_0132.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-qG8lHVmd_4c/Tf0DzlddJ6I/AAAAAAAAI20/XykpvoJa4Tg/s640/DSC_0132.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...czasem słychać muzykę...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-10zGP4NBfs4/Tf0Dyj9IGuI/AAAAAAAAI2w/2UsVyzz58PM/s1600/DSC_0107.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-10zGP4NBfs4/Tf0Dyj9IGuI/AAAAAAAAI2w/2UsVyzz58PM/s640/DSC_0107.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...a czasem tylko kurwienie majstra.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BWO4wq1s6Tc/Tf0D1MLrPFI/AAAAAAAAI24/C-oiaW1bbnE/s1600/DSC_0180.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="472" src="http://2.bp.blogspot.com/-BWO4wq1s6Tc/Tf0D1MLrPFI/AAAAAAAAI24/C-oiaW1bbnE/s640/DSC_0180.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przychodzą całe rodziny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Aj5F-cDKrUQ/Tf0D26SYOVI/AAAAAAAAI3A/b7FqulQCzxA/s1600/DSC_0198.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-Aj5F-cDKrUQ/Tf0D26SYOVI/AAAAAAAAI3A/b7FqulQCzxA/s640/DSC_0198.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ojcowie opiekują się potomstwem...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mXai0ceEUhw/Tf0D1w-MUTI/AAAAAAAAI28/HDf64ivoaNw/s1600/DSC_0185.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="542" src="http://3.bp.blogspot.com/-mXai0ceEUhw/Tf0D1w-MUTI/AAAAAAAAI28/HDf64ivoaNw/s640/DSC_0185.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...albo i nie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp;... a na koniec wiśienka na torcie - Pan Robotnik z sąsiedniej budowy i kreatywne wykorzystanie plażowego natrysku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jcK7Mj36Dhs/Tf0D45U8iJI/AAAAAAAAI3I/Bk3Uzs1q7gQ/s1600/DSC_0205.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-jcK7Mj36Dhs/Tf0D45U8iJI/AAAAAAAAI3I/Bk3Uzs1q7gQ/s640/DSC_0205.JPG" width="506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mój Mistrz!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-8498429125933599153?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/8498429125933599153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=8498429125933599153' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8498429125933599153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8498429125933599153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/06/trojmiasto-jak-tu-jest.html' title='Trójmiasto - jak tu jest?'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-UHQMSQXnLoA/Tf0Dvo7oodI/AAAAAAAAI2g/R_XlbTDhRdI/s72-c/DSC_0031.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5885691255745747889</id><published>2011-05-29T08:24:00.000-07:00</published><updated>2011-07-03T14:56:01.048-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grybów'/><title type='text'>"Jak Gruszka zabił Gruszkową" pióra Justynides</title><content type='html'>&lt;blockquote style="background-color: white; color: #45818e; font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ha! Z wiosny powoli wykluwa się lato. Wierny długoletniej tradycji wyruszyłem do 3miasta kopać łopatą, przeżuwać piasek i targować się z rybakami. Generalnie wstawanie o czwartej rano i użeranie się z ekipą kopaczy-nałogowców trochę mnie zajmuje, z tego też powodu nie miałem czasu puścić niczego sensownego na blogu. Pomocną dłoń podała mi &lt;a href="http://justynides.blogspot.com/"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Justynides&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/a&gt;. Przed wami moi drodzy pierwszy gościnny post na Blogu Ernesta, świetny, krótki tekst wpisujący się chyba w moją teorie opisującą Grybów jak Twin Peaks europy wschodniej. A co do tych którzy mogliby się oburzać na ton posta: ja też lubiłem Gruszkową, w jej kiosku jako dziewięciolatek kupowałem z kolegami pierwszy zestaw małego palacza(papierosy "Kapitan" i miętusy), zaś czapka Gruszki dostarczała mi radości ilekroć tylko zdążyła zamajaczyć na widnokręgu. W takich właśnie sytuacjach powinniśmy się przeglądać jak w najczystszym zwierciadle, moi drodzy Grybowianie i fani. A teraz już przekazuję klawiaturę pięknej, rudej Justynides: &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2bMADycJze8/TeJqGltkXNI/AAAAAAAAIYc/aUKsbzpvg3o/s1600/czapka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-2bMADycJze8/TeJqGltkXNI/AAAAAAAAIYc/aUKsbzpvg3o/s200/czapka.jpg" width="176" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zasiadam oto przed pustąkartką (w wersji elektronicznej, więc jest nieco mniejromantyczna), aby z odmętów mej pamięci wygrzebać garśćwspomnień z życia na Grybowskiej Ziemi. Ziemi, z którejwyemigrować mi przyszło na Krakowską, aby w mieście, gdziesąsiedzi się mną nie interesują, i których nawet nie znam, wieśćdalej swój marny żywot. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;style type="text/css"&gt;p { margin-bottom: 0.21cm; }&lt;/style&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Anonimowość i oderwaniesię od wydarzeń, których nierzadko nie chciałam byćuczestnikiem, lecz musiałam, przyjęłam z pewną ulgą. Informacjekto z kim, kto kogo, co, gdzie i dlaczego (lub nie) z racji brakudostępu do plotkarskich źródeł, jakże charakterystycznych dlamałomiasteczkowej mentalności, zaczęły mnie coraz bardziejomijać. W każdej, nawet małej miejscowości, zdarzają się jednakhistorie, które lotem błyskawicy obiegają wszystkich. Nawet exmieszkańców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dzień jak co dzień.Siedzę, nic się nie dzieje i nic nie zapowiada, że się stanie.Wtem telefon od przyjaciółki. Odbieram:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wiesz, co się stało?!Wiesz, co się stało?! Gruszka zabił Gruszkową!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Coo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- No Gruszka zabiłGruszkową!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W Grybowie sensacja. Wszakludzka śmierć, zwłaszcza tragiczna, od zawsze ją budziła(zwłaszcza, gdy w mieście nie ma innych rozrywek). Mieszkańcyzdążyli już ochłonąć nieco po wyczynie Adasia, stworzyćkilkanaście historii na temat motywów zabójstwa własnejmatki(macochy - przyp. Ernest) oraz na wszelkie sposobyprzedyskutować niewdzięczność dzieci dla rodziców, zrobić listękolejnych ofiar oraz pewnie po cichu liczyć, że będą mogli kogośz niej wykreślić. No to bum, kolejne morderstwo, odwrotnie niż uMickiewicza – Pan zabił Panią. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wieczorem dzwoni MatkaRodzicielka z tą samą nowiną:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wiesz, co się stało?!Wiesz, co się stało?! Gruszka zabił Gruszkową! Podobno dzikiekrzyki były, szarpanina, drzwi zamknął i nie szło się dostać doich mieszkania, podobno, że go zdradzała, że się dowiedział, żemiał nie całkiem po kolei w głowie, że w separacji byli, a razemmieszkali, wziął i zabił!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(Nie)stety nie było midane być na miejscu i żyć tym, czym żyli aktualnie mieszkańcyrodzinnego Grybowa, nie dane mi było wysłuchiwać również gadanialudzi, którzy zawsze wszystko wiedzą lepiej i na pewno. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Głowę mą zaprzątnęłanatomiast myśl, że przez cały okres mojego mieszkania w Grybowiemorderca przejeżdżał na rowerze obok mojego domu, ponieważ podpobliskim lasem miał działkę, na której uskuteczniał minirolnictwo. Przejeżdżał, zawsze odpowiadał na moje „Dzieńdobry”, a podczas rozmów, które odbywał z domownikami był miłyi serdeczny. Ot, sympatyczny Pan, z którego z przyjaciółkązwykłyśmy się nieco naigrywać, a w zasadzie nawet nie z niego, az czapki, którą nosił na głowie bez względu na porę roku.Sytuacja pewna utwierdziła nas w przekonaniu, że czapka owa jestprzytwierdzona do głowy na stałe, a noszona była, zwyklepodwinięta, na jej czubku. A było to tak: chyba jesień, szaroburo, stoimy sobie gdzieś na Rynku oczekując na autobus, zapewne doszkoły. Wtem główną ulicą nadjeżdża rowerem Pan Gruszka,zatrzymuje się, schyla i grzebie coś w łańcuchu. Opuszcza głowęnisko, aby dojrzeć, co tam też zaniemogło, a czapka nic – jakbyła na czubku głowy tak się trzyma, jak gdyby nie działały nanią prawa grawitacji. Zagadki tej nigdy nie udało nam sięrozwiązać, a odpowiedź Pan Gruszka zabrał ze sobą tam, gdzie teraz jest(nie wiem gdzie).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Żyjąc w małymmiasteczku, gdzie wszyscy wszystkich znają (przynajmniej z widzenia)i wszystko o wszystkich wiedzą (przynajmniej ze słyszenia), chcącnie chcąc rodzi się między mieszkańcami pewna więź – sympatia(zrodzona przez wspólne plotkowanie), zawiść (bo Staszek ma lepszysamochód, no gdzie on się takiego dorobił?! Na pewno nieuczciwie!), zazdrość (bo Kaśka chodzi z najlepszym facetem wmieście, głupia kurwa), nieumiarkowanie w piciu (po niedzielnejmszy, w Fenixie(Fenolu – to dla tych co związani są z lokalembardziej nałogowo niż hobbystycznie - Ernest), który swoją drogąponoć nie jest już speluną i nawet kebaba sprzedają) i inne,mniej lub bardziej subtelne. Zważywszy na to nie dziwi więc fakt,że ludzie się interesują tym, co się wokół nich dzieje (fakt,że czasem niezdrowo). Sensacyjne wydarzenia (Kościelny, co okradałparafię! Kaczyński w Stróżach! Dni Grybowa!) nadają smaczkuszarej, monotonnej rzeczywistości, sprawiając, że ten mały światstaje nagle na głowie. W miarę szybko wraca jednak do swojejnormalnej pozycji, co by się&amp;nbsp; w niej nie poprzewracało. Aż dokolejnej sensacji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To co, kto będzienastępny? :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Justynides&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5885691255745747889?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5885691255745747889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5885691255745747889' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5885691255745747889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5885691255745747889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/05/jak-gruszka-zabi-gruszkowa-piora.html' title='&quot;Jak Gruszka zabił Gruszkową&quot; pióra Justynides'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2bMADycJze8/TeJqGltkXNI/AAAAAAAAIYc/aUKsbzpvg3o/s72-c/czapka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-8043262162744162516</id><published>2011-05-15T00:54:00.000-07:00</published><updated>2011-05-15T02:41:01.373-07:00</updated><title type='text'>I klakson! Klakson!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TgxJLZHOSCI/Tc-Ha9WkgvI/AAAAAAAAIW0/pIDKwztiyYY/s1600/DSC_0652.JPG" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="191" src="http://3.bp.blogspot.com/-TgxJLZHOSCI/Tc-Ha9WkgvI/AAAAAAAAIW0/pIDKwztiyYY/s320/DSC_0652.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Ha kuźwa! Czas na nowy post.&lt;br /&gt;Wczoraj wyjechałem z Grybowa &lt;i&gt;nach Danzig&lt;/i&gt;, przerwa w podróży pod Warszawą i dziś rano ruszam dalej na Ostródę, Elbląg i Gdańsk. Znam te trasę. W ogóle, dużo ostatnio jeżdżę, tu tam i siam. I mam swoje małe hobby, mój mały sekret... Uwielbiam trąbić na dziewczęta idące drogą. Pasjami uwielbiam. Wiem, może to lekko wieśniackie hobby ale co mi tam - to zdziwienia kiedy słyszą klakson!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedziesz brachu sobie drogą, nie autostradą albo szybkiego ruchu, ale zwyczajną, tzw "żółtą"... Jedziesz, wiosna dookoła, kwiatki kwitną, ptaki drą ryje... Na drodze - jak to na drodze: kilka tirów do wyminięcia, roześmiany pan traktorzysta pociągający browar w kabinie pomacha ci wesoło, czasem trafi się furmanka wycieczkowa zaprzęgnięta w nasza szkapę - ot i lokalny farmer wraz z cała rodziną kartofle jedzie na ojcowiźnie sadzić, babom łydki bieleją w polu... Sielanka. Jedziesz, palisz szluga, w radio &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9kD8sxIjVuc"&gt;"Ace piorun Dece"&lt;/a&gt; wymiata. I nagle patrzysz, a tu idzie, wysoka(jakoś rzadziej niskie laski spacerują przy drodze), zgrabna, wszystko się kołysze, krok leniwy, sukienka w groszki, włos wiatrem targany... Ech i jak tu nie zatrąbić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale należ to zrobić profesjonalnie, żadnej amatorki, nie nie. Generalnie akcje użycia klaksonu na obiekcie niewieścim idącym drogą można podzielić na dwie kategorie: od przodu i od tyłu. Osobiście preferuję te "od tyłu", to tak jak oglądać jaguary w ich naturalnym środowisku. Całkowity brak wdzięku dodanego, 100% naturalnej kobiecości, i makijaż cię nie rozprasza. Zauważasz obiekt, delikatnie zwalniasz, przez następne kilkaset metrów możesz śmiało delektować się wdziękami, miękkim krokiem i nieświadomością twojej obecności. Normalnie - safari! Około stu metrów od celu zwalniasz jeszczę troszkę - wiadomo - musisz mieć czas na dokonanie ekspertyzy tez od przodu... Zwalniasz... &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AvENdBrjvlo/Tc-IKItthxI/AAAAAAAAIW4/TSwcKF_wbOY/s1600/DSC_0654.JPG" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-AvENdBrjvlo/Tc-IKItthxI/AAAAAAAAIW4/TSwcKF_wbOY/s320/DSC_0654.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;I kurwa Klakson! Dziewczę podrywa głowę szuka wzrokiem twojego spojrzenia jakby chciała zapytać "To na mnie trąbisz przyjacielu?", ale po chwili lekko czerwieniejąc spuszcza oczy. Uwielbiam takie akcje, kocham takie dziewczyny. Naturalnie zdarzają się czasem tragiczne pomyłki ale wtedy, no cóż - marchewka jest ponoć dobra na oczy, jedz więcej marchwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od przodu zaś jest trochę inaczej. Już z daleka widzisz czy warto w ogóle zwalniać, a i ona też swoim sokolim wzrokiem i kobiecą intuicją wychwytuje twoje zainteresowanie. Nagle jej krok staje się bardziej sprężysty, wysuwa dekolt lekko do przodu, filuternie mruży oczy, i czeka na to abyś nacisnął klakson. Damy nie wolno zawieść. Trąbisz. Ona śmieje się wesoło. Zawsze mam ochotę ożenić się z taką dziewczyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qTQrPqotojE/Tc-IPHX3mPI/AAAAAAAAIW8/LxgxYwu3uB4/s1600/DSC_0664.JPG" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="198" src="http://2.bp.blogspot.com/-qTQrPqotojE/Tc-IPHX3mPI/AAAAAAAAIW8/LxgxYwu3uB4/s320/DSC_0664.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;W ogóle to zawsze kiedy nachodzi mnie refleksja, że jednak zachowuję się jak zwyczajny burak to pocieszam sie tym iż może to moje trąbienie ma jakieś dobre skutki. Socjologiczne i terapeutyczne. Po pierwsze, na pewno podnoszę procent zadowolonych ze swojej urody panien(18-30 lat) w miejscowościach do dziesięciu tysięcy mieszkańców. Po drugie, a może ona właśnie wracała od swojego byłego już chłopaka, np Ryśka, syna mechanika z sąsiedniej wioski co to i traktor i "golfa dwójkę" umie naprawić i chciała z nim nad potok iść pooglądać jak okonie skaczą w tarle. A tu zachodzi do warsztatu i widzi że na kanale Maryśka co to mieszka dwie wioski dalej i co na ostatniem festynie połowie kapeli dupy dała. I wraca smutne to dziewczę do domu, niosąc to brzemię zawiedzionych nadziei i nienawiść do wszystkich mechaników świata tego, i żali się w duchu że tak się wyszykowała a Rysiu takie lafiryndzie cycki woli miętolić. A tu ja akurat trąbie i robi się jej lżej na duchu, i wie że jednak ktoś jej urodę i szyk potrafi zauważyć. Tak moi drodzy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, kończę czas sie zbierać do jazdy. Zdradzę wam moje sekretne pragnienie: chciałbym mieć klakson z takim pierdolnięciem żeby sukienki podwiewało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bajo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Zdjęcia pochodzą z trasy Legionowo - Nowy Dwór Mazowiecki, ale na Bułgarki nie trąbię bo są w pracy i nie chcę ich rozpraszać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-8043262162744162516?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/8043262162744162516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=8043262162744162516' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8043262162744162516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8043262162744162516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/05/i-klakson-klakson.html' title='I klakson! Klakson!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TgxJLZHOSCI/Tc-Ha9WkgvI/AAAAAAAAIW0/pIDKwztiyYY/s72-c/DSC_0652.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5746496686755621842</id><published>2011-05-03T12:19:00.000-07:00</published><updated>2011-05-03T12:58:55.024-07:00</updated><title type='text'>Zagubiona Płenta:)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SREO2lamtPc/TcAxVUCZZ8I/AAAAAAAAIWA/QFypgd5VkII/s1600/bachelor1corbett.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Za oknem napiżdża śniegiem, całkiem zwyczajna rzecz o tej porze roku, w końcu któż z nas nie lubi jak w maju raz na jakiś czas ponapiżdża śniegiem(bo "posypie" byłoby eufemizmem). A ja mam coś dla Was. Generalnie akcja jest taka, gdzieś tam coś kliknąłem... I oto... Taraaaaaaaaaaam! Wyskoczył mi nieopublikowany post z 2009-go roku. Bez zbędnych ceregieli, oto on(plus kilka poprawek gramatycznych i jedna stylistyczna): &lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: #134f5c;"&gt;Ej, ludziska jedziemy jedziemy bo obiecałem... Jak tego dziś nie napisze to dąsom i fochom nie będzie końca. Chociaż ona, oczywiście powie co innego. Chuja tam! Koledzy, który zna pannę, co potrafi powiedzieć - "ej wcale że nie właśnie, wcale się nie złoszczę" - bez tego charakterystycznego zgrzytu zębami (takie coś pomiędzy hamującym pociągiem towarowym a szlifowaniem styropianu)??? Dajcie mi taką pannę a ja znajdę dla nas kapelana. Tak że, ludziska, dzisiaj ma być bez obsuwy, ja ładnie piszę a wy równo czytacie, i nie śmiać mi się tam w kułak.  Akcja jest taka...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;The Game&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SREO2lamtPc/TcAxVUCZZ8I/AAAAAAAAIWA/QFypgd5VkII/s1600/bachelor1corbett.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="274" src="http://2.bp.blogspot.com/-SREO2lamtPc/TcAxVUCZZ8I/AAAAAAAAIWA/QFypgd5VkII/s320/bachelor1corbett.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jim Corbett, zabójca tygrysów ludojadów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Darujcie sobie wikipedię, nie ma to żadnego związku z albumem Queenu ani z raperem (ale są czarni, wprawdzie jako zabawne zaokrąglenie zdania, jednak nikt mi nie powie ze w moich tekstach jest za mało czarnych). Chodzi mi o to klasyczne "the game", dobre staroangielskie oreślenie, które potem brytyjczycy przenieśli na każde podbite bądź eksplorowane terytorium. We wszystkich dime novels, opowieściach o kopalnich króla Salomona i księżniczkach z Marsa występuje nasze "the game". Chodzi tu naturalnie o polowanie,  ale nie o zwykłe takie tam strzelba, kaczki i do domu, o nie! O polowanie na grubego zwierza, o to idzie. The game to rytuał polowania okraszony swoistymi regułami i nawet sporym szacunkiem do zwierzyny. W skrócie wyglada to tak: afrykańska sawanna, małpy iskają sie po drzewach, termity zbiorowo kopuluja w kopcach, mysliwy uzbrojony w sztucer, skrada się przez wysokie trawy, za nim murzyni z dobytkiem na plecach i głowach, a za nimi skrada się tygrys(glodny, bo mu wszystkie antylopy wystraszyli). I wszyscy znają zasady. Mysliwy wie ile ma kul i kiedy dać spokoj tygrysowi, ten z kolei wie że pierwsi maja zostać zjedzeni murzyni, oni też znają swoje miejsce i już się przyprawili pod konsumpcję. I teraz zagadka, co każde z nich myśli??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(tu następuje dwudziestoczterogodzinna przerwa w pisaniu)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. I oczywiście, swoim zwyczajem obsunąłem termin. Ale nie jest źle, nie drzyjcie moje wierne fanki, wasz oddany Wujek Ernest jest cały i zdrowy i znowu zasiadł przed klawiaturą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo w ogóle to o co chodzi? Po co ja wam tu wypisuję bajki o zwierzątkach, murzynkach i zagubionych w trawie? Ha, chodzi o alegorię moi drodzy. Całkiem niedawno, podczas okresowej spowiedzi jednej z moich koleżanek setnie ubawiłem się opowieścią o kobiecym wydaniu łowów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koledzy, towarzysze, i inne kozły! Myślicie że to my postepujemy nieudolnie i niezdarnie podrywając panny? Posłuchajcie tego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Dramatis personae:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Panienka&lt;/b&gt; - niesforne ale poczciwe dziewczę w późnym kwiecie wieku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ja &lt;/b&gt;- spowiednik, inkwizytor i wyrocznia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Karol&lt;/b&gt; - upiorny głos zza kurtyny&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Chór murzynów&lt;/b&gt; - bo w tragedii musi być chór, a murzyni, wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Akt pierwszy, miesjce akcji: nowosądecka ulica - ustronna, kolorowa i wonna&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Panienka (jest na odbiciu po kolejnym porzuceniu jej przez tego samego narzeczonego, ktory jak zawsze odszedł zarzucając jej brak uczuciowości i zanagażowania) zwaraca się do mnie w wielkiej afetkacji:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I wlaśnie niedawno chciałam kogoś poznać, wiesz wesele siostry niedługo, to może bym z kimś poszła?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja(inkwizytor i wyrocznia, już wiedziałem co będzie):&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- Tak, tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Panienka:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I już nawet spakowałam prawie memu byłemu rzeczy....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W tle chór murzynów przechodzi z kulisy za kulisę niosąc na glowach kartonowe pudła wypełnione męskim przyodziewkiem i akcesoriami komputerowymi, śpiewają:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ....podaj mi podaj bananów kosz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I co, znalazlas sobie kogos na to wesele w końcu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Panienka(rumieńcem płonąc):&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- No...wiesz, jak byłam u siostry, to poznałam takiego Karola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tu szeleszczący hihot Karola przebiega przez scenę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I co? umówiłas się z nim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Panienka:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie no co ty!?  tak przy wszystkich?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale podoba Ci się? I chcesz iść z nim na wesele?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;To treść całego wpisu, widocznie musiałem go wtedy chociaż na chwilę opublikować, na co wskazuje komentarz Panfilowej(czytając go zapewne zgodzicie się ze mną, że to jednak szkoda iż postanowiła juz jakiś czas temu dać się zmarnować jako mężatka:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I teraz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #cc0000;"&gt;Achtung!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #cc0000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #cc0000;"&gt;Uwaga!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #cc0000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #cc0000;"&gt;Atencion!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktokolwiek z Was wie o co mogło mi wtedy chodzić, to niech to napisze w komentarzach... Jeżeli opowiedziałem komuś tę historie na plaży, na nartach albo najebany, koniecznie niech da znać. A jeśli opowiedziałem o tym leżąc na Waszej kanapie, zalany łzami i przytulony do Waszego misia to dajcie znać ale na maila(eprobaton at gmail.com)! &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5746496686755621842?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5746496686755621842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5746496686755621842' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5746496686755621842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5746496686755621842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/03/ej-ludziska-jedziemy-jedziemy-bo.html' title='Zagubiona Płenta:)'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SREO2lamtPc/TcAxVUCZZ8I/AAAAAAAAIWA/QFypgd5VkII/s72-c/bachelor1corbett.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-7821284104995361414</id><published>2011-04-30T12:37:00.000-07:00</published><updated>2011-05-29T10:50:44.655-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grybów'/><title type='text'>Blogowanie na górze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nosi mnie trochę. Dawno się już tak nie nudziłem... W zasadzie tak się już kurwa nudzę, że aż postanowiłem poblogować.Ale od jakiegoś czasu nie jest mi dane zrobić niczego w spokoju, do końca i bez perturbacji. Wszechświat widać pozbierał się po ostatnim wpierdolu jaki mu spuściłem (i to po dobrym pół litra) i postanowił że czas na rewanż. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby łyknąć trochę spokoju i sklecić ten post wyjechałem na górę(&lt;a href="http://www.grybow.pl/pl/22447/0/Panoramy.html"&gt;tutaj widoczek&lt;/a&gt;), nie jakąś tam górkę ale na Matelankę (nawet pani w przedszkolu nie wiedziała skąd ta nazwa), która grodzi Grybów od północnej strony. Klimat, wiecie jak na amerykańskim filmie z lat 80-tych, samotny bohater zmęczony życiem spogląda z kamienistego urwiska na zapalające się w dole światła wielkiego miasta... No tak mnie też ten obrazek kojarzy się bardziej z parą nastolatków na tylnim siedzeniu cadillaca, ale o tym za chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjechałem sobie na górę, moje kochane czytelniczki, każdy Grybowianin zna to wzniesienie i drogę doskonale, to tutaj chodziło się na całodzienne przedszkolne spacery, później na harcerskie ogniska, a jeszcze później wiodła tędy ścieżka tradycyjnej, corocznej drogi krzyżowej, na którą chodziło się podrywać dziewczęta(później niestety proboszcz zmienił trasę pewnie dlatego żeby młodzież nie gubiła się w ciemności po krzaczorach, parami). W połowie drogi mniej więcej, jakiś pomysłowy mój krajan ustawił kiedyś ławeczkę z betonu i drewna, można było przysiąść, obalić flaszeczkę, pościskać się z dziewczyną(wszak każdy lubi te momenty w amerykańskich filmach)&amp;nbsp; ewentualnie wysłuchać opowieści kumpla o tym jak to jego była panna jest jednak w ciąży i co będzie jak się te dwie aktualne dowiedzą... Tak, ławeczka to był złoty pomysł. Ja też - myślałem - usiądę, zapalę, strzelę sobie puszeczkę Cherry Coke, pierdolnę pościk. I co? I dupa! Naprzód, gdzie kurwa w tym mieście można kupić wiśniową kolę?! Następnie, zajeżdżam na miejsce i co widzę? Po ławeczce zostały tylko dwa betonowe kikuty i sterta butelek("Z czerwoną kartką" i "Żołądkowa" rulez!). Co za kurwiszon chytry rozjebał ławeczkę? A taką chciałem posnuć opowieść, jak to siedzę i spoglądam na Grybów, miasto rozkłada się w korycie rzeki, dymią kominy Stolbudu, i błyska fleszami migomatów przeszklona hala peerki, Stalbudu czy jak to tam się teraz nazywa,&amp;nbsp; sznury czerwonych i żółtych świateł do skrzyżowania( by the way, noż kurna, żeby miasteczko miało jedne światła i korki jak w stolycy... ech...), jak to pośród dachów rynku, strzela w górę nieoświetlana już od kilku lat wieża neogotyckiego kościoła... Tak wam chciałem napisać, ale jakiś piździelec zabrał mi ławeczkę! W dodatku, gdzie kiedyś były chaszcze i zagajniki brzozowe to teraz się, kurna, ludziska pobudowali, a tu dróżyna wąska jak wjazd do cnotki, i co chwilę mruga jakiś koleżka światłami żebym się usunął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjechałem trochę niżej na parking Ośrodka Politechniki Warszawskiej, gdzie to studenci tegoż uczyliszcza stacjonują na wakacjach, praktykując mierzenie nachylenia gruntu i wbijanie w niego biało-czerwonych tyczek. To miejsce też jest mi dobrze znane, tutaj w burzliwym okresie dojrzewania chadzaliśmy latem z kumplami z osiedla, przez las, podglądać studentki pod prysznicami(w każdym pawilonie jest takie małe okienko w łazience wychodzące na ogrodzenie i las ciemny za nim). I tak palę sobie szluga, zapijam pepsi i gapię się na Grybów. Na nasz małe, własne Twin Peaks. No, bracia Grybowianie, nigdy Wam nie przyszło to porównanie go głowy? Przypomnijcie sobie czołówkę tego skądinąd świetnego serialu: góry, ptaszki zakłady, sklepiki, kamienista rzeczka... A za fasadą tego wszystkiego mroczne tajemnice, jak znalazł Grybów: &lt;a href="http://krakow.super-nowa.pl/a.118.Tylko_siedem_lat_za_pocwiartowanie_matki_KORN.html"&gt;Adaś&lt;/a&gt;(jeszcze mu dychę wiszę), Gruszka co zabił Gruszkową i naprany Japońcyk - barometr końca świata(więcej o nim w &lt;a href="http://eprobaton.blogspot.com/2009/03/program-ajem-sory.html"&gt;TYM&lt;/a&gt; poście). Twin Peaks jak w pysk strzelił! Biada Tobie, miasto Priama i burmistrza Piechnika! Dla klimatu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/7oDuGN6K3VQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7oDuGN6K3VQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/7oDuGN6K3VQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej beczki(a może właśnie tej samej?): przed chwilą byłem świadkiem fajnej sceny(w ogóle muszę tu częściej wpadać, świetne miejsce do obserwacji antropologicznych). Rozproszony na chwilę przez kota ciekawie zaglądającego do wnętrza samochodu, nie zauważyłem jak na drodze od strony rynku pojawiła się parka. Chłopak i dziewczyna, wiek - tak pomiędzy późnym gimnazjum a średnim liceum, miny poważne, krok dostojny, ręce splecione, idą, nie rozmawiają, widać co już mieli sobie do powiedzenia to powiedzieli. Słońce zachodzi już całkiem prawie. Wzrok dziewczyna ma twardy, usta zacięte i nagle z tych ust padają nie więcej jak dwa szybkie słowa, musiały być ostre, szkoda że nie słyszałem, a chłopak, jak pisze Sienkiewicz, jakby go gadzina żgnęła, obrócił się i w dyrdy na dół - ROZSTANIE chyba! Ech, scena jak z wyżej wspomnianych filmów... Pewnie bidulka planowała z nim już dwójkę pyzatych dzieci i do m na ziemi od ojca w posagu wziętej... A pewnie on chciał tylko na ławeczkę, w wiadomym celu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra kończę, bo coś tu kocim moczem zaciąga, chyba gadzina(ten Sienkiewicz!) oszczała mi furę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-7821284104995361414?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/7821284104995361414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=7821284104995361414' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7821284104995361414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7821284104995361414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/04/blogowanie-na-gorze.html' title='Blogowanie na górze'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-4192789817558411990</id><published>2011-04-22T02:12:00.000-07:00</published><updated>2011-04-22T20:08:09.625-07:00</updated><title type='text'>Back to Blog II - The Keybord Rapist!</title><content type='html'>Kruca Fucks... &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Gdybym za każdym razem, kiedy zasiadam do klawiatury, aby obwieścić światu i moim kochanym, wilgotnym fankom, że wracam do blogowania, kupował sobie flaszunię - to chodziłbym napruty przez cały boży dzień tydzień po tygodniu. Ale spoko, nadeszła wiosna, jutrzenka kurna swobody... Ernest wrócił! A laski przywdziały wiosenne kwieciste sukienki! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na po czątek odgrzejemy sobie mały kawałek który pojawił się tylko na facebookowej stronie bloga. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Oto przed wami pierwszy sneak-pick w przyszła kampanię reklamową Bloga Ernesta(w planach są specjalne promocyjne stringi i obrączki na fiuta):&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-20J-LS4fvdA/TbJAoo8LJbI/AAAAAAAAIVo/_XpEGZsKiVI/s1600/latabann.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="235" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-20J-LS4fvdA/TbJAoo8LJbI/AAAAAAAAIVo/_XpEGZsKiVI/s400/latabann.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;"Jak Łata został twarzą Bloga Ernesta"&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Siedzimy sobie z Krzysiem Ibiszem w Iksie, sączymy driny, i nagle Krzychu mówi:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Ty Ernest, a tego twojego bloga to można by ludziom pokazać...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- No  - mówię - ale po co? Co ja się mam lansować jak ta, jak jej tam? O, Górniaczka!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Ej, to nawet mój duchowy idol - tu Krzychu położył czułym gestem rękę na sercu - Jan Paweł II, powiedział że odpierdalasz kawał dobrej roboty i że warto by to było pokazać chociażby w Afryce na misjach, że tak się potrafią biali ludzie bawić.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Wiem - odpowiedziałem przełykając wódkę(to takie dobre kiedy uderza w twoje usta!) - To samo mówił Bill Clinton, tylko sądził że za mało saksofonu - myślałem że to zamknie temat. Ale nie, Ibisz ciągnął dalej:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Tylko musisz sobie znaleźć jakaś twarz do reklamy, wiesz może Małgosię Foremniak, albo Korzuchowską... - tu Krzyś rozmarzył się nieznacznie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W sumie pomysł był dobry. ale to musiałby być ktoś o wiele większego formatu, może Mann albo, nie wiem, Borys Szyc? Nie - Borys to jednak pizda.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;I w tym momencie usłyszałem okrzyk Łaty, dochodzący zza filara - &lt;b&gt;O! To ja mam akurat pół litra!!!&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;A tak kampania uderzy w świat:&lt;br /&gt;Stany&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jJvP9stKAmU/TbI-OQ8mhPI/AAAAAAAAIVg/f-TAUcnlYGg/s1600/latastany.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-jJvP9stKAmU/TbI-OQ8mhPI/AAAAAAAAIVg/f-TAUcnlYGg/s400/latastany.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Afryka:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BhoV9O8AD-0/TbJBYU86gHI/AAAAAAAAIVw/AYJW8dJaME0/s1600/lataafryka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-BhoV9O8AD-0/TbJBYU86gHI/AAAAAAAAIVw/AYJW8dJaME0/s400/lataafryka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Chiny:&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iYmSSUOFd80/TbJCZf-1vMI/AAAAAAAAIV4/Yf7PRVrSt-Y/s1600/latabillbord.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-iYmSSUOFd80/TbJCZf-1vMI/AAAAAAAAIV4/Yf7PRVrSt-Y/s400/latabillbord.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-4192789817558411990?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/4192789817558411990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=4192789817558411990' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4192789817558411990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4192789817558411990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2011/04/back-to-blog-ii-keybord-rapist-kruca.html' title='Back to Blog II - The Keybord Rapist!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-20J-LS4fvdA/TbJAoo8LJbI/AAAAAAAAIVo/_XpEGZsKiVI/s72-c/latabann.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-4104379777896021324</id><published>2010-12-28T15:22:00.000-08:00</published><updated>2010-12-28T16:11:27.813-08:00</updated><title type='text'>Łowca Androidów</title><content type='html'>Parę dni temu gadałem sobie na fejsie ze Skomo, znacie Skomo nie? No. I tak przerzucaliśmy się tytułami co by tu sobie obejrzeć. Zapytałem, czy widziała &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Blade Runnera&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;? No to jak nie, to niech sobie obejrzy - bo dobry - i jakoś tak odruchowo wrzuciłem go do ściągarki. Łącze mam typu "wiejska radiówka", więc i siorbało się niemiłosiernie długo. Ale w końcu... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRp7BG_bdfI/AAAAAAAAIRU/V77hEe7grmA/s1600/blade_runner_fondo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRp7BG_bdfI/AAAAAAAAIRU/V77hEe7grmA/s400/blade_runner_fondo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555888349301667314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Łowca Androidów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; to nie jest film na posiadówę z kumplami przy browarze, przynajmniej według mnie. Moim marzeniem jest zobaczyć go na dużym ekranie, w pustej sali kinowej ze skrzypiącymi fotelami; na oparciu położyłbym spodeczek zamiast popielniczki i ewentualnie szklaneczkę czegoś mocniejszego(kiedyś jeszcze za życia pana Romka, głównego operatora grybowskiego kina, takie rzeczy były możliwe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bedę Wam tu się rozpisywał na temat fabuły, ani elaborował eseju na temat wymowy dzieła i co tam reżyser chciał powiedzieć, ani co też autor przekazać(&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Łowca...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; to ekranizacja książki "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" - naszego ulubionego paranoika - Philipa Dicka). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prostu, jeżeli lubicie niebanalne filmy, w dobrej obsadzie(Ford, Hauer) i mistrzowskiej reżyserii(Scott). Takie które, zadają też dosyć ciekawe pytania(a nawet może ważne, patrząc na technologie które zdobywają dzisiaj uwagę mediów i świata). Jeżeli kręci Was fantastyka, albo tak jak ja uwielbiacie klimat filmu noir, i lubicie twardych bohaterów, piękne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;fammes fatalle&lt;/span&gt; i trudne zadania przed nimi -  to usiądźcie sobie w ciemności, kiedy wasi najbliżsi już śpią i poświęćcie staremu Łowcy trochę czasu, sącząc atmosferę filmu jak whisky z wygrzanej w dłoniach szklanki... &lt;br /&gt;Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. No i muza Vangelisa, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=uJrOVLEUBgw"&gt;tutaj jest link&lt;/a&gt; do fragmentu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-4104379777896021324?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/4104379777896021324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=4104379777896021324' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4104379777896021324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4104379777896021324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/owy-w-ciemnoscii-deszczu.html' title='Łowca Androidów'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRp7BG_bdfI/AAAAAAAAIRU/V77hEe7grmA/s72-c/blade_runner_fondo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-8959639975924677261</id><published>2010-12-25T12:21:00.000-08:00</published><updated>2010-12-25T12:22:58.381-08:00</updated><title type='text'>Czkawka inspiracji!</title><content type='html'>&lt;p&gt;W ogóle to niezła akcja...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Siedzę w domu, uprawiam aktywny fejsing, w koło święta...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Gadam sobie z Kuleczką z Mrągowa - Kuleczka to długa historia, kiedyś Wam opowiem, na razie tyle, że kiedyś przez nią musiałem użyć toalety z napisem &lt;strong&gt;"biseksualiści"&lt;/strong&gt; bo "hetero" była zajęta - gadam sobie z Kulką i nagle jak mi coś nie zapierdoli w synapsy. Czasem tak mam, nie wiem czy wy też?  Odwalę coś a potem przez parę dni w ogóle o tym nie pamiętam i dopiero po jakimś czasie wspomnienie takiej akcji wraca z siła wodospadu. Tak, siedzisz sobie normalnie przy śniadaniu a tu jebs, &lt;em&gt;flashback&lt;/em&gt;! I już sweterek spluty owsianką... I nijak sobie z tym poradzić panie...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Fleszbak idzie mniej więcej tak: &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;blockquote&gt;Siedzę sobie w Igreku(no a jakże, tu zacytuję Baleta, który powoli staje się moim guru szydery - "Naprawdę? Ernest, ale naprawdę?"), światła przyciemnione, smog jak w Londynie, ktoś w tle wyje Niemena. Musi Karaoke i palarnia(czyli wychodzi na to że był to wtorek). Palę szluga, wkoło mnie moi koledzy, Seba i Tomasz, a na siedzeniu obok dwie dziewoje. I tak sobie pomyślałem - A jakby tu znaleźć chłopakom laski? - byłoby nieźle, nie? Akurat te dwie z boku wyglądały na wolne...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale, hola hola! Łatwo pomyśleć, trudniej zrealizować. Potrzebny był mi jakiś &lt;em&gt;trick&lt;/em&gt;, no to pojechałem hardziorem: "Cześć, jestem Ernest, z drugiego roku amerykanistyki!". Laski speszyły się lekko(swoją drogą źle się dzieje skoro taka prosta zaczepka powoduje zapeszenie u panien; Panowie, kurwa atakujcie!), i coś tam wymamrotały. Chociaż nie, może i elokwentnie gadały, ale byłem taki załatwiony, że mogę nie pamiętać... Od słowa do słowa, turururu i tarara... "O, a to jest mój kolega, porządny Tomasz, i to jest Seba, dżentelmen pierwsza klasa..." i takie tam bajery. Fleszbek będzie trochę rwany bo sporo konsumowałem. Nagle przyglądam się jednej(bo druga gdzieś zniknęła, o tym zaraz), i jak mi się nie zaczęła podobać... Normalnie mówię Wam! Taką fajną kuleczkę na nosie miała, ech... Plan uległ modyfikacji: jebać chłopaków, ja sobie ją wyrwę! A ona mi tu opowiada, że związek był, że cierpi, że faceci to świnie, że laski jednak to też chuje, i takie tam mądrości. A ja przecież o tym wszystkim doskonale wiem. Tu rada do dziewcząt: &lt;strong&gt;generalnie my faceci wiemy że laski to chuje, wiemy bo od tego jesteśmy facetami, ale i tak nic wam to nie pomoże - będziecie rwane!&lt;/strong&gt; I nagle wraca ta druga, i dalejże między sobą szuruburu, damskie tralala, nadstawiłem dyskretnie małżowinę i wychwytuję: że barman, że miły, że komplementy i ładne drinki... No, myślę sobie, ktoś mi tu jebie plan(to nic, że zmodyfikowany!), tak nie może być! I tu niestety muszę się lekko zarumienić, upojenie alkoholowe wzięło nade mną górę... Reszta w słowach Wajdy(albowiem to on był owym barmanem, że ładnym i że drinki...): &lt;strong&gt;"I kurwa nagle Ernest, przyprowadzasz tę jedną do baru, i drzesz ryja: A teraz powiedz Wajda! Powiedz tej ładnej pani, w jej śliczne oczka że masz dziewczynę!"&lt;/strong&gt; -  no, niepowodzenie.&lt;/blockquote&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;No ale dobra - po co w ogóle jest ten post - można by zapytać? Generalnie po to żebyście mieli co czytać do odgrzewanego karpia. Ale także i po to, że jakby ktoś znał tę laskę, z kuleczką na nosie(i w miarę wysoką i o czarnych włosach - tyle pamiętam), to niech jej da mój numer albo coś. Poprosiłbym Wajdę ale pewnie się wkurwi...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-8959639975924677261?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/8959639975924677261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=8959639975924677261' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8959639975924677261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8959639975924677261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/czkawka-inspiracji-w-ogole-to-nieza.html' title='Czkawka inspiracji!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6847776907160235469</id><published>2010-12-24T11:14:00.000-08:00</published><updated>2010-12-24T13:08:11.905-08:00</updated><title type='text'>Łyk inspiracji!</title><content type='html'>Jak co poniektórym wiadomo Wasz wujek Erni był niedawno w gdańsku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było wykurwiście! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy szedłem akademikowym korytarzem w samych li tylko bokserkach, kiedy drżącymi z przepicia rączkami próbowałem założyć koszulkę i okazywało się że trafiam głową w rękaw, kiedy jakaś dziewczyna narodowości cokolwiek chińskiej gapiła się jak w kuchni człapię mokrymi łapciami paląc papierosa i obserwując mewy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy czułem że jestem w domu! &lt;br /&gt;Nie wspominając o czterech dniach łojenia w moim ukochanym Iksie...(X not dead!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz polecą podziękowania, za wypasione atrakcje i towarzystwo, a lecą jakoś tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żanecie(że aż powtórzę za Baletem: Żan... Słodka Żan...), za to że jest idealnym połączeniem pięknej kobiety i kumpla od kieliszka, i że nie płakała kiedy chrapałem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRTzIKieIZI/AAAAAAAAIPc/7-IaqZ4auuM/s1600/DSC_0426.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRTzIKieIZI/AAAAAAAAIPc/7-IaqZ4auuM/s400/DSC_0426.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554331562048102802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dalej dla Skomo, za to że wyjechała(wiem że dziwnie to brzmi ale przynajmniej kimałem na wyrze a nie na kredensie w kuchni), i za to że w ogóle jest taka fajna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT0glMQYEI/AAAAAAAAIPk/vSGt1wZk-RA/s1600/DSC_0115.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT0glMQYEI/AAAAAAAAIPk/vSGt1wZk-RA/s400/DSC_0115.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554333081031172162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejno dla Tolka, za to że pierwszy zaćwierkał słowiczym trelem: Ej,kurwa,pijemy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT1NM-Om0I/AAAAAAAAIPs/VWGtENeB9Yg/s1600/DSC_0234.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT1NM-Om0I/AAAAAAAAIPs/VWGtENeB9Yg/s400/DSC_0234.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554333847623998274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dalej dla Wajdy, za to że czasami miał mnie dosyć, ale jednak napirdalał świetne driny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT2FEMAnXI/AAAAAAAAIP0/ofWCI0WvMwY/s1600/DSC_0118.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT2FEMAnXI/AAAAAAAAIP0/ofWCI0WvMwY/s400/DSC_0118.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554334807338556786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to Młody, człowiek który walcząc z grypą nie dał mi zginąć z głodu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT2dE9waXI/AAAAAAAAIP8/elOW53Y15T0/s1600/DSC_0171.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRT2dE9waXI/AAAAAAAAIP8/elOW53Y15T0/s400/DSC_0171.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554335219864070514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Generalnie było tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUIm2v1_3I/AAAAAAAAIQE/UZUcdRlp_U8/s1600/DSC_0162.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUIm2v1_3I/AAAAAAAAIQE/UZUcdRlp_U8/s400/DSC_0162.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554355179055611762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Specjalne podziękowania dla Łaty i Baleta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUI2bRfCVI/AAAAAAAAIQM/C9Z_WPt15zk/s1600/DSC_0290.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUI2bRfCVI/AAAAAAAAIQM/C9Z_WPt15zk/s400/DSC_0290.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554355446558427474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oraz dla Spiryta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUJN2PrhyI/AAAAAAAAIQU/rzXVOBnHUUE/s1600/DSC_0301.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUJN2PrhyI/AAAAAAAAIQU/rzXVOBnHUUE/s400/DSC_0301.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554355848935606050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i nauralnie dla Bamburskiej, chociaż chwilowo nie pogra już w bilarda:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUJquJ7wpI/AAAAAAAAIQc/sb32u2sCsB4/s1600/DSC_0280.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUJquJ7wpI/AAAAAAAAIQc/sb32u2sCsB4/s400/DSC_0280.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554356344980226706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze naturalnie Weronika, fantastyczna dziewoja(następnym razem: czy w bankomacie czy w kiblu - korzystaj!):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUKaM7lVfI/AAAAAAAAIQk/MeqsOCkKYCw/s1600/DSC_0139.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRUKaM7lVfI/AAAAAAAAIQk/MeqsOCkKYCw/s400/DSC_0139.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554357160695387634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A no to jeszcze na koniec: Łata - promocyjnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRULF5jqHBI/AAAAAAAAIQs/PKFFQWlojC8/s1600/DSC_0299.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRULF5jqHBI/AAAAAAAAIQs/PKFFQWlojC8/s400/DSC_0299.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554357911409007634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzięki Wam wszystkim i do przyszłego tygodnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6847776907160235469?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6847776907160235469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6847776907160235469' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6847776907160235469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6847776907160235469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/yk-inspiracji.html' title='Łyk inspiracji!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TRTzIKieIZI/AAAAAAAAIPc/7-IaqZ4auuM/s72-c/DSC_0426.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6880032976908487778</id><published>2010-12-08T13:21:00.000-08:00</published><updated>2010-12-08T13:29:06.309-08:00</updated><title type='text'>Melanż Ostateczny! Część pierwsza.</title><content type='html'>Achtung! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak Wam wiadomo, moi nieliczni acz wierni czytelnicy(cały czas "wierzę wbrew nadziei", że jesteście cycatymi laskami), Wujek Ernest mieszka od dłuższego już czasu na prowincji... i uwierzcie mi, życie na prowincji nie jest łatwe. Generalnie - krótka piłka - dół jak chuj bracie!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krowy, siano i zapach obornika... &lt;br /&gt;Uwielbiam zapach obornika o poranku... &lt;br /&gt;Nudą i nyndzą zaciąga, a tydzień wlecze się jak brony za koniem. &lt;br /&gt;Te same domy, ci sami ludzie, tylko samochody co tydzień inne... Bo a to sąsiad spoiler wrzuci w swoim seicento, a to kuzyn szwagra w swoim starym golfie "dwójce" zawieszenie obniży i podwozie podświetli(hit z radia CB na trasie:&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Ej CHLYWEK DWÓJKA, zjedź wieśniaku na pobocze, miastowi jadą!&lt;/span&gt;), a jak Heniek co za brzeziną mieszka w studnie po pijaku wjedzie i potem maskę na szrocie wymieni na białą to już jest radocha na całe sioło! &lt;br /&gt;Są też plusy, chleb z piekarni na zakwasie, jajka bez kodu kreskowego, świeże mleko w butlach po Pepsi i etc. &lt;br /&gt;I jest też łikęd... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I melanż... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I melanż w łikęd... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są różne opcje melanżu, jak w markowym biurze turystycznym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A.&lt;/span&gt; Zestaw rozszerzony: bierzesz kolegów, dwie rasowane beemki(w gazie) i jedziecie do jakiegoś dużego klubu(minimum Relax pod Ciężkowicami). Techno-polo, niunie(zwane dalej Futrami), obligatoryjnie w kozaczkach, oraz drinki z redbullem - all inclusive.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;B.&lt;/span&gt; Zestaw "Full Wypas": już od szesnastej, w sobotę łoicie wódę z kumplami(na litry!). Potem gdy o dwudziestej już, prowadzą cię, naprutego jak szpadel, i nieopatrznie wyśliźniesz się z rąk podobnie zrobionej "eskorty" to zawsze będzie w pobliżu jakieś dziecko(np prowadzone przez mamę do domu z wizyty u cioci i kuzynostwa), które szarpiąc matkę za rękę pokaże na ciebie palcem i krzyknie radośnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Patrz mamo, ten pan się pasie!"&lt;/span&gt;. Do tej opcji istnieje możliwość dokupienia dodatku typu Hardkor! Mianowicie: przez dodatkową ilość alkoholu doprowadzasz się do takiego stanu że zaczynają krążyć o tobie anegdoty w okolicy, np: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ale się narąbał! W życiu nie słyszałem żeby ktoś tak się odgrażał, perswadował a potem spuścił wpierdol(z fachowym przyduszaniem)... drzewu przy drodze..."&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;C.&lt;/span&gt; C jak klabing:) i tę opcję opiszę szerzej(najczęściej z niej korzystam). W zasadzie jest to pewien wariant opcji C, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Klabing w Stróżach&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(Wikipedia: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stróże&lt;/span&gt; - wieś położona w odległości 4 km na północ od Grybowa, liczy około 2500 mieszkańców)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach przerwy pomiędzy postami proponuję pocztówkę muzyczną(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;via Joanna Żona Kolegi&lt;/span&gt;):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/amFLt3TFnWg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/amFLt3TFnWg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;CDN&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6880032976908487778?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6880032976908487778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6880032976908487778' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6880032976908487778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6880032976908487778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/melanz-ostateczny-czesc-pierwsza.html' title='Melanż Ostateczny! Część pierwsza.'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-461328904362162717</id><published>2010-12-05T11:35:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T12:06:04.386-08:00</updated><title type='text'>Nadchodzi Zima!</title><content type='html'>Jeeeeest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurwa, jest! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu(o pardąsik! wybaczcie francuski!), ale jest...&lt;br /&gt;Nareszcie ktoś kto ma jaja w HBO, wziął się i zrobił! Nakręcił i sfilmował! &lt;br /&gt;Ekranizacja "Gry o Tron" G. Martina, mega-kurwa-sagi wszech czasów(a co mi tam, jebnę wam &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gra_o_tron"&gt;linka do wiki&lt;/a&gt;), w końcu zawita na ekrany waszych i naszych Rubinów, czy co tam w domach macie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiecie co to? No tak kurwa, przebicie się przez steki stron(i to kurna w pojedynczym tomie) to nie lada sztuka. Każdy narzeka na blogu to i ja mogę, temacik: totalny, kurewski zanik czytelnictwa. Normalnie, czytanie to umiejętność dzisiaj rzadsza niż programowanie komputerów za pomocą kart perforowanych... I "Gra o Tron" wymaga poświęcenia, kumacji, wytrwałości i oddania wielu dni lekturze(ile kurwa można by w tym czasie polubić demotów i filmików na fejsie! w pizdu!). Ale jest tego warta. Każdy chyba kto czytał, marzył o ekranizacji, i o takiej obsadzie... Ech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosyć kurwa, Ernesto! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Macie tu trailer:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="390"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8ixEWrTLiZg&amp;hl=pl_PL&amp;feature=player_embedded&amp;version=3"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8ixEWrTLiZg&amp;hl=pl_PL&amp;feature=player_embedded&amp;version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="640" height="390"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze peesik! Gdyby na przykład koniec świata, czy tez kurwa coś w tym guście, nieważnego... Nadszedł zanim sobie to ściągnę z sieci, to... Ale poważnie... Cthulhu, kurwa! No!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-461328904362162717?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/461328904362162717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=461328904362162717' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/461328904362162717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/461328904362162717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/nadchodzi-zima.html' title='Nadchodzi Zima!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5662195828629350020</id><published>2010-12-04T14:22:00.000-08:00</published><updated>2010-12-04T19:02:46.709-08:00</updated><title type='text'>Co tam...?</title><content type='html'>Najpierw laurka dla drogowców(a la wczesny Frank Miller, sam rysowałem - mam nadzieję, że to docenią)! Proszę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/KswCpabynn" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_qsKKw9rSiJ0/TPqHkjw-fiI/AAAAAAAAINs/6lESKNRtiOw/s512/drogowce.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza tym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wujek ernest kupił sobie Kindle(taki czytnik ebooków) i korzysta z dobrodziejstw warezowni książkowych w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planuję też wybrać się do Trójmiasta jakoś już niedługo, więc można już chłodzić wódę i kisić ogóry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas walczę też z lenistwem(mam już 18-ty poziom) i szukam dobrego tematu na nowy wpis, może wystukam coś o fotografii(aktualnie jestem zafascynowany dwoma odkryciami z dwudziestolecia między wojennego: &lt;a href="http://przekroj.pl/cywilizacja_otworz_galeria.html?galg_id=1467"&gt;zdjęciami&lt;/a&gt; &lt;a href="http://przekroj.pl/cywilizacja_otworz_artykul,7257.html"&gt;Augustisa&lt;/a&gt; z Białegostoku i portretami &lt;a href="http://www.gurdowa.pl/"&gt;Stefanii Gurdowej&lt;/a&gt;, odnalezionymi już jakiś czas temu w Dębicy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może też wyrzucę z siebie dalszy ciąg &lt;a href="http://eprobaton.blogspot.com/2010/10/mojego-zycia-z-iksem-ciag-dalszy.html"&gt;Mojego Życia z IKSem&lt;/a&gt;, zostało jeszcze kilka dobrych akcji do opisania...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z reszta, sami napiszcie o czym chcecie poczytać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mała atrakcja z Piotrkowa Trybunalskiego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TPrMpzIcHXI/AAAAAAAAIN8/hpWGls77eQA/s1600/DSC_0130.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TPrMpzIcHXI/AAAAAAAAIN8/hpWGls77eQA/s400/DSC_0130.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546970909532495218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5662195828629350020?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5662195828629350020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5662195828629350020' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5662195828629350020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5662195828629350020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/12/co-tam.html' title='Co tam...?'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_qsKKw9rSiJ0/TPqHkjw-fiI/AAAAAAAAINs/6lESKNRtiOw/s72-c/drogowce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-3494932129980561422</id><published>2010-11-12T08:42:00.000-08:00</published><updated>2010-11-18T14:07:30.532-08:00</updated><title type='text'>Najpiękniejsze samobójstwo.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TOWiH48k9TI/AAAAAAAAILw/lJwA1Wy4VeI/s1600/111716535btIzlH_fs.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 600px; height: 461px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TOWiH48k9TI/AAAAAAAAILw/lJwA1Wy4VeI/s400/111716535btIzlH_fs.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5541013172978513202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio, szamając obiad w jakimś marketowym bistro(polecam Carefour pod Mińskiem Mazowieckim - wyśmienita pizza) czytałem sobie Przekrój, i choć uważam że to pismo nie odzyska już swojej dawnej świetności, jednak zawsze jest tam na co rzucić okiem. Od jakiegoś czasu na przedostatniej stronie zamieszczają dwukolumnowe, krótkie artykuły o fotografach i fotografii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uważam się za artystę fotografika, chętnie zaglądam jednak do wspomnianego działu, chociażby po to aby poczytać o historii przedstawionych zdjęć. Jak mawiał mój znajomy, zdjęcie da się zrobić pudełkiem od zapałek, ważne jest to co pokażesz i jak chcesz to opowiedzieć, historia jest najważniejsza... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pierwszego maja 1947, Evelyn McHall, dwudziestotrzyletnia dziewczyna pracująca jako księgowa dla zakładu grawerskiego wyjechała na 86 piętro nowojorskiego Empire State Building, weszła na platformę obserwacyjną, powiesiła swój szary płaszczyk na barierce, obok położyła portfelik i kosmetyczkę pełną rodzinnych fotografii i korzystając z nieuwagi stojącego kilkanaście metrów dalej strażnika rzuciła w powietrze biały szalik. Potem zgrabnie przeskoczyła barierkę ochronną i spadła tysiąc stóp w dół, na nowojorskie ulice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TN1xwIMMBgI/AAAAAAAAILE/qiF4MuGWYe8/s1600/4029339357_9b0d482aa3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TN1xwIMMBgI/AAAAAAAAILE/qiF4MuGWYe8/s400/4029339357_9b0d482aa3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538708188381840898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilkaset metrów dalej, student fotografii Robert Wiles, usłyszał huk i krzyki, w cztery minuty dotarł na chodnik pod ESB, przepchnął się przez gapiów i sięgnął po aparat. Zdjęcie które wtedy wykonał zapisało się na zawsze w annałach fotografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TN1wqZAQQHI/AAAAAAAAIK8/UuXN07qsNTE/s1600/evelyn_lg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 287px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TN1wqZAQQHI/AAAAAAAAIK8/UuXN07qsNTE/s400/evelyn_lg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538706990304346226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na poskręcanym dachu limuzyny ONZ-tu, wśród rozpryśniętego szkła leżała młoda dziewczyna, bez wątpienia martwa, lewą dłonią odzianą w rękawiczkę ściskała zawieszony sznur pereł. Nie wiem co Wiles czuł kiedy naciskał spust migawki, jednak jego zdjęcie jest arcydziełem. Oczywiście jest zasługą losu nie jego, że zamiast rozdartych kawałków ciała i rozbryzgów krwi sfotografował "śpiącą" Evelyn. &lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Fotografia jest niesamowita, nie można przejść nad nią obojętnie. Nie wiem czy to magia śmierci czy uroda dziewczyny czy coś zupełnie innego sprawia że zamykając oczy widzi się dalej to samo ujęcie... Młoda, elegancko ubrana dziewczyna, karminowa szminka na ustach, białe rękawiczki, sznur pereł... Leży otulona czarnym, pomiętym dachem samochodu i przypruszona drobinkami szkła...  Elegancka kompozycja, pełna gracji, młodości i śmierci. Porażające. Mocne. Mroczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Research netu wyrzucił sporo artykułów o okolicznościach zdarzenia, treść listu samobójczego Evelyn gdzie w kilku przekreślonych zdaniach wyznaje że "nie byłaby dobrą żona dla nikogo", kilka esejów o naturze samobójstwa, opowiadanie i piosenkę. Z tych strzępków wyłania się historia dziewczyny. Zwykła opowieść o życiu jakich wiele, chłopak studiujący gdzieś tam, plany na przyszłość, może jakiś romans... nie dowiemy się już wszystkiego. Pozostaje tylko to świdrujące duszę zdjęcie. Ukazało się ono na 43 stronie magazynu Life, 12 maja 1947 roku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-3494932129980561422?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/3494932129980561422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=3494932129980561422' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/3494932129980561422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/3494932129980561422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/11/najpiekniejsze-samobojstwo.html' title='Najpiękniejsze samobójstwo.'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TOWiH48k9TI/AAAAAAAAILw/lJwA1Wy4VeI/s72-c/111716535btIzlH_fs.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-4233812757266539353</id><published>2010-10-10T10:21:00.000-07:00</published><updated>2010-10-10T10:43:26.329-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis weekendowy'/><title type='text'>Mojego życia z IKSem ciąg dalszy...</title><content type='html'>Ciężko idzie bo pamięć już nie ta. Ale idzie. Przed wami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://eprobaton.blogspot.com/2010/10/do-przyjacio-gdanszczan.html"&gt;(part łan dostępna tutaj)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Moje życie z IKSem" Part Tu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ernest Probaton&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLH3YR5RrsI/AAAAAAAAIJo/VJHFABBCDrs/s1600/iks.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLH3YR5RrsI/AAAAAAAAIJo/VJHFABBCDrs/s320/iks.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526470214252867266" /&gt;&lt;/a&gt;Rok 2003, listopad, Gdańsk dom studencki nr3 na Polankach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój horyzont imprezowy się rozszerza, po licznych wódkach i piwach na czwartym piętrze zaczynam zwiedzać akademik. Poznaję Lamę i Andrzeja. Alkoholowe libacje wznoszą się na wyższy poziom, bimber z Chojnic i wino ryżowe na krechę od chłopaków z trzeciego pietra gwarantują odpowiedni poziom upojenia. W IKSie nowe twarze, poznaję DJ Trabanta, spoko koleżka puszcza miły dla ucha old-school. Lama i Andrzej to pierwsze szklanki Polanek, mają też miłe koleżanki. Ostre, wyluzowane i o bezwzględnych ciałach. Jedna z nich szepcze mi do ucha że masaż karku działa na nią jak afrodyzjak. Do słownika mojego i Sebastiana wchodzi hasło: Zruchałeś ją? Nie, ale moje ręce były wszędzie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2003, grudzień, Gdańsk dom studencki nr3 na Polankach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dziewczętami z psychologii oglądam dużo filmów. Nie płaczę na "Pasji". Sebastian decyduje zakochać się w jednej z psycholożek. Jak kochać to tylko we dwóch, po paru głębszych zgadzam się towarzyszyć mu na tej drodze. W IKSie, po północy puszczają naprawdę dobrą muzę, na zaciemnionym parkiecie można zawiesić się na dziewczynie przy DOORSach. Czy tego chce czy nie. Poznaję pewną blond-rudą pannę, szalejemy na parkiecie. Ziętek jak nigdy puszcza muzę z "Dirty Dancing", ona woła "Podrzuć mnie, podrzuć!"... Podrzucam, sufit jest chyba na wysokości 2,10m. Dobrze rzucam. Dziewczyna wybiega z klubu z rozcietą skronią. Krzyczy "Mam muza gózgu, kurwa, mam muza gózgu!!!". Jestem pijanym mężczyzną, nie mogę dać się ponieść emocjom. Spokojnym, pewnym krokiem podchodzę do baru i wołam: Świnia, daj gazę i wodę utlenioną, bo mi się partnerka rozjebała! Przed klubem przystępuję do dezynfekcji. Pacjentka histeryzuje, próbuje uciekać. Na szczęście są chłopaki. Chłopaki przytrzymajcie ją! - mówię. Chłopaki ją przytrzymują. Ślady jej zębów noszę na dłoni do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2004, styczeń, Gdańsk dom studencki nr3 na Polankach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna którą kochamy z Sebastianem ma problemy z kolegami. Niektórzy ją odwiedzają. Ale jesteśmy zgranym zespołem adoratorów. Często wpadamy na herbatę. Przez następne pięć lat nie będzie mogła znaleźć sobie chłopaka. Po studiach wyjdzie za mąż za pierwszego który się nawinie. Chodzimy do IKSa w czwartki i soboty. W piątki puszczają czarną muzę której nie znoszę. Postanawiam jednak zerknąć jak tam jest. Gdyby nie muza byłoby spoko. Lubię rozmawiać z dziewczętami na schodach przed wejściem, jest chłodno i w miarę ciszej. Popijam browara i gadam z rudą panną o wiśniowych ustach, nagle ktoś wyprowadza nieprzytomnego Lamę. Pomagam go zanieść do akademika. Lama jest nieprzytomny, ma rozcięty podbródek, który obficie krwawi. Mam już wprawę w dezynfekcji, postanawiam że pomimo znacznego upojenia przeprowadzę zabieg. Oczyszczam zranioną brodę Lamy jego własnym bimbrem i papierem toaletowym. Pacjent odzyskuje na chwilę przytomność i puszcza czarnego pawia do czerwonego wiadra na śmieci. Znowu mdleje. Dzwonię po karetkę ale jest problem z komunikacją, pani twierdzi że jestem pijany i majaczę. W końcu jednak pogotowie przyjeżdża, Lama dalej jest nieprzytomny. Pani doktor to niezła sztuka, próbuję flirtu. Nie wychodzi. Lama otwiera jedno oko, zabierają go na obserwację. Wracam do IKSa, ruda już wyrwana. Rano dostaję zjeby od portiery że chodzę tak najebany że aż mnie koledzy muszą taszczyć do pokoju, pytam którzy koledzy? No pan Lama. W południe Lama w obawie przed opłatami podejmuje śmiałe próby ucieczki ze szpitala, przy pierwszej mdleje w tramwaju, dopiero druga udaje się w pełni. Zjawia się u mnie w szpitalnej pidżamie i pyta czy wieczorem idziemy do IKSa.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CDN&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-4233812757266539353?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/4233812757266539353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=4233812757266539353' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4233812757266539353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4233812757266539353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/10/mojego-zycia-z-iksem-ciag-dalszy.html' title='Mojego życia z IKSem ciąg dalszy...'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLH3YR5RrsI/AAAAAAAAIJo/VJHFABBCDrs/s72-c/iks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5951398600845282374</id><published>2010-10-09T05:51:00.000-07:00</published><updated>2010-10-09T12:17:11.014-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis weekendowy'/><title type='text'>Do przyjaciół Gdańszczan!</title><content type='html'>Musiałem się odpiąć na chwilę od netu, bo nic bym nie napisał - Łata na fejsie chwali się właśnie szarmanckim komplementem usłyszanym od bóg wie kogo... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiecie dałem nogę z Trypolis i spędzam teraz weekendy w górach, a robocze tygodnie upływają mi na fotografowaniu małych dzieci(ale ubranych). Z oddali więc, obserwuję to wszystko co dzieje się wokół otwartego na nowo Mojego Najukochańszego Klubu i trochę mnie martwi fakt, że wygląda to wszystko dosyć słabo. wprawdzie najgorsze co mogło się stać już się dawno odstało, IKS wrócił w ręce dawnych(jak dla mnie prawowitych) właścicieli/prowadzących. I dobrze, jednakże dwa lata Wysepki odcisnęło swoje piętno na Polankach. Ponoć ludziska nie garną się za bardzo do tego Wyśmienitego Siedliska Zła i Rozpusty. No to słuchajcie misiaki, Wujek Ernest zamawia sobie drugą wódkę, zapala szluga i teraz rzuci tu Wam parę slajdów z nieodległej przeszłości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;"Moje życie z IKSem"&lt;/b&gt;   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ernest Probaton&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLBy5dqPsPI/AAAAAAAAIF4/shjLs_gjyuw/s1600/iks.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLBy5dqPsPI/AAAAAAAAIF4/shjLs_gjyuw/s320/iks.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526043074323525874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2000, luty, Kraków gdzieś na Kazimierzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżę pod stołem, zawinięty w jakiś koc, w głowie helikoptery szturmują fort mojego błędnika(tanie wino, wymieszane z Żubrówką to jednak nie przelewki). Nagle przykuca przy mnie przy mnie drobna blondynka, świetny biust, niewiele jest kobiet na Krakowskim Konwencie Fantastyki. Cześć możemy się tu położyć? - pyta, jej koleżanka to kasztanowo-włosa piękność o lekko wystających siekaczach. Spoko - rzucam. W ciągu dwóch następnych godzin poznajemy się, są z Gdańska, wymieniamy się opowieściami o książkach, konwentach i imprezach. Padają magiczne nazwy: Kwadrat, Igrek, Iks... Obiecuję je odwiedzić w Trójmieście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2001, październik, Gdańsk hotel dla studentów na Żabiance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne wino pęka, rozbawione towarzystwo powoli zbiera się do wyjścia na imprezę, nastepuje tradycyjna chwila wahania: gdzie by tu uderzyć? Ręce szperają po kieszeniach. Sprawdzanie aktywów. Gumy, fajki, parę kapsli po piwie jasnym marki "Książ". Z kasą słabo. Kieszenie szeleszczą, bo to kieszenie od dresów, większość moich współmieszkańców to studenci AWFu. Mało kasy, mało czasu(już blisko północ), trudno, nie jedziemy do IKSa, ruszamy do Olimpu. Czuję się tu jak śliwka w beczce śledzi: klubowicze w błyszczących wdziankach z paskami po bokach, na parkiecie zgrillowane gimnastyczki w cekinowych sukienkach. Nie, to stanowczo nie mój styl! Tydzień później, kumpel z roku oferuje się zabrać mnie do IKSa, jestem wolnym, słuchaczem nie mam legitymacji, ale chyba mnie wpuszczą... Jakoś wpuścili, ale nic nie pamiętam bo po drodze i w akademcu u Wojtka G., który jest pastorem baptystów zrobiliśmy już trochę... W następnym tygodniu walimy do Kwadratu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2003, październik, Gdańsk dom studencki nr3 na Polankach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy dzień w akademiku, stoję w pustym, białym pokoju i gapię się tępo na stół. Na odrapanym meblu leży magiczna kwota 20,84 PLN(słownie dwadzieścia jeden złotych i osiemdziesiąt cztery grosze), to wszystko co zostało mi z wrześniowego szaleństwa, przepiłem całe oszczędności. Do grudnia. Nic to! - jak mówi pierwsza zasada nictoizmu, może jakoś przeżyję. Wieczorem pierwsza zapoznawcza posiadówa na korytarzu, tylko ja i jakiś kolo w długich włosach mamy za sobą jakiś staż na studiach, reszta to pierwszy rok psychologii. Poważnie zastanawiamy się, czy UG nie kręci tu jakiegoś eksperymentu. Koleżka ma na imię Sebastian, zostaniemy kumplami. Po pierwszym tygodniu mamy już otagowane wszystkie laski z piętra: ta fajna, ta niezła dupa, ta ma zajebiste cycki, ta kujonka a ta brzydka... Uruchamiam akcję "Dożywiamy Ernesta", ludzie z którymi przepiłem dwa ostatnie tygodnie września znoszą mi żywność i fajki, niekiedy pokój wygląda jak kwatera główna pomocy dla powodzian. Jest problem z alkoholem, nikt za bardzo nie chce się dzielić, ale da się coś zrobić. W poniedziałki w Igreku są kalambury, we wtorki karaoke, za dobry performance można zgarnąć małego browca. Chodzę najebany początkiem tygodnia, a cała reszta w weekend. Zostaje mistrzem kalamburów. Portierki mnie nienawidzą. Zostanie im to na lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sebastian pożycza mi jakąś kasę, transport browarów z Żyda przeszedł pomimo pewnych trudności na portierni. Nawalimy się i idziemy z laskami z psychologii do Iksa. Hasło "pij szybciej bo ci pizda zejdzie!" wchodzi do codziennego słownika. &lt;br /&gt;W klubie szaleństwo, 1000 i jedna noc skondensowane w kilka godzin, nie obywa się oczywiście bez ekscesów. Najebany wtaczam się do didżejki, za konsoletą jakiś starszy koleżka z kieliszkiem wina w ręku, żądam rock'n'rolla, dziadek mówi że mogę sobie zamawiać a on i tak będzie puszczał co mu się spodoba. Mówię mu żeby się pierdolił. Tak oto poznaję Ziętka. Za parę lat sprzedam mu dziewczynę.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;CDN&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5951398600845282374?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5951398600845282374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5951398600845282374' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5951398600845282374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5951398600845282374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/10/do-przyjacio-gdanszczan.html' title='Do przyjaciół Gdańszczan!'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLBy5dqPsPI/AAAAAAAAIF4/shjLs_gjyuw/s72-c/iks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6128489054389648065</id><published>2010-10-06T10:19:00.000-07:00</published><updated>2010-10-06T10:29:53.383-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;b&gt;Sakramaszzss!&lt;/b&gt; &lt;p&gt;&lt;strong&gt;A&lt;/strong&gt;le się wstrętnie zapuściłem z tym blogiem. Tragedia!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;C&lt;/strong&gt;óż... Bywa, ale co tam, sporo się działo w moim życiu i prywatnym, i zawodowym(o kurwa! mam życie zawodowe!). Dwa lata, prawie, pojawiałem się tutaj tylko po to żeby zmienić layout - ale dosyć już tego!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;A&lt;/strong&gt;le nawaliłem wykrzykników w poprzednim akapicie, a pewnie mógłbym tak jeszcze i ze dwa... No to w skrócie!(kolejny):&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- dalej pracuje jako objazdowy fotografina, i dobrze mi z tym.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- w dalszym ciągu nie dorobiłem się porządnego samochodu co z kolei nie upoważnia mnie do posiadania porządnej kobiety(nieporządnej też z reszta nie, mbwanakubwa!)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- nie przestałem lubić dobrych opowieści, one po prostu zmieniły swoje zabarwienie, tak jakbym patrzył na wypłowiałą etykietę od wina za 4,7 PLN, treść dalej poniewiera ale opakowanie już nie cieszy. Nic to! O tym też da się pisać, będzie tylko więcej czarnego humoru zamiast przaśnych, poalkoholowych historyjek.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;W&lt;/strong&gt; ogóle to szukałem inspiracji do pisania w internecie. Zaglądałem tu i tam, a nawet ówdzie, i co ? Ludzie, jaja! Sieć się rozrasta, nowe serwisy społecznościowe z wielkim niebieskim bratem na czele, wyrastają jak grzyby po deszczu i rozrastają się jak plama moczu na pierwszym śniegu... I kurwa nic! Wielkie, jebitne, wystukane w najpopularniejszych czcionkach, edytowane w html-u i css-ie, kurewskie nic! A może źle szukam, ale co blog to biznes, "kliknij tu!" i "polub to!". Odgrzewane kawałki o tym jak edytować posty i wymyślać zabójcze nagłówki, publikowane tylko po to żeby twoje wejście na stronkę dorzuciło kolejną setną centa do rachunku. Ech nawet nie chce mi się o tym rozpisywać. Nadzieje że sieć uwolni potencjał piszących do szuflady tekściarzy i eseistów, i kogo tam jeszcze, umarły wraz z nastaniem ery "pay per click" czy "pay per view"... Trudno, ja jeden nie zamierzam spuszczać gardy. Coś tam się tu i ówdzie pichci...&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6128489054389648065?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6128489054389648065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6128489054389648065' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6128489054389648065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6128489054389648065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2010/10/sakramaszzss-le-sie-wstretnie-zapusciem.html' title=''/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-4076942847190002926</id><published>2009-12-14T11:26:00.000-08:00</published><updated>2010-10-09T12:16:44.110-07:00</updated><title type='text'>Czy je jeszcze pamiętasz...?</title><content type='html'>Hola Amigos!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie, futrzane Joł dla wszystkich stałych czytelników na rozgrzanie(pełnoletnim zalecam zaś kielicha). Zima znowu, jak co roku, zaskoczyła drogowców, a ponoc ma być jeszcze zimniej. Hu-ha nasza zima zła, szczypie w suty, szczypie w uszy... i sialala...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zaczniemy od krótkiego rzutu okiem w przeszłość, do archiwum Waszego ulubionego bloga. Owóż, panie, łońskiego roku... Nie, nie. Aż tak daleko to nie. Tego roku, w marcu, w pierwszej połowie marca... Szalał kryzys, w mediach panny pogodynki sikały w majty czytając wieści o ofiarach recesji w kraju i na świecie. Ja też byłem cokolwiek przygnębiony z powodu nienadejściawiosny i braku odsłoniętych części kobiecych ciał na ulicach. Aż tu nagle, trafiłem w necie na coś co naprawdę poprawiającego humor, prawie jak tajski masaż tylko bez małej sepleniącej tajki skaczącej ci po plecach... Dwie dziewoje o zbalansowanym dystansie do świata i do siebie, fantastycznym poczuciu humoru i ewidentnych talentach choreograficznych wrzuciły na swój &lt;a href="http://www.youtube.com/user/moszka09"&gt;kanał&lt;/a&gt; na YouTUBE wesołe parodie znanych przebojów z własnym układem tanecznym. Moje wrażenia i ogólny podziw wyraziłem w &lt;a href="http://eprobaton.blogspot.com/2009/03/polegym-w-walce-z-kryzysem.html"&gt;tym&lt;/a&gt; poście. Na YouTUBE komentarze do dynamicznego Waterloo, kolorowego Daddy Cool, i uwielbianego przez wszystkich Kolorowego Wiatru szły w tysiące...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety po niedługim okresie czasu podnoszące na duchu filmiki zniknęły z kanału użytkownika moszka09, za czym i link do teledysku na blogu przestał działać. Zrobiło się smutno. Publika w tysiącach(sic!) komentarzy dawała znać o rozpaczy i żalu, nie wiem ile sesji zostało przez to niezdanych i ilu fanów zepchnęło to w ponurą odchłań onanizmu i ogólnego dziwactwa(vide KozioU)... W krótkich i rzadkich notkach rzucanych przez Twórczynie do wygłodniałych rzesz fanów można było wyczytac że kiedyś filmiki wrócą ponownie w glorii i chwale. Kiedy? Nie wiadomo, najprawdopodobniej kiedy nadejdzie Właściwy Czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie nie chciało się czekać. Kilkugodzinne przeszukiwanie sieci nie dało wiele, ale... jednak...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Oto przed Wami, ponownie, Niemampojęciakto, i znów są zajebiste...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_video.js?key=5pMlugN6iwz&amp;login=antyklerycow&amp;width=450&amp;height=387&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sam raz na te śniegi co nadejdą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Koziou, jakby co nadal szukasz na własną rękę, ja biorę wyższą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-4076942847190002926?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/4076942847190002926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=4076942847190002926' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4076942847190002926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/4076942847190002926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/12/czy-je-jeszcze-pamietasz.html' title='Czy je jeszcze pamiętasz...?'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-7808860262361579673</id><published>2009-12-03T12:03:00.000-08:00</published><updated>2010-10-09T12:18:12.516-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Pierwsza Gwiazdka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SxgiEmJ-4gI/AAAAAAAAHtk/MBomMqpm-SI/s1600-h/bad_santa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 303px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SxgiEmJ-4gI/AAAAAAAAHtk/MBomMqpm-SI/s320/bad_santa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411112414642889218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przedszkole gdzieś na Podhalu...&lt;br /&gt;Jestem Świętym Mikołajem, przynoszę prezenty.&lt;br /&gt;Przed rozdawaniem podarków pozuję z maluchami do pamiątkowego zdjęcia.&lt;br /&gt;Biorę na kolana najmniejszego dzieciaka w szarym sweterku. Nie waży dużo.&lt;br /&gt;Cisza przed zdjęciem.&lt;br /&gt;Mały patrzy mi głęboko w oczy. Dziecięce szczere spojrzenie. Nawet takie dranie jak ja...&lt;br /&gt;Zagniewana minka i oskarżycielski ton, i pytanie:&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal; color: rgb(102, 204, 204);font-size:180%;" &gt;"Czy to TY przyniosłeś RÓZGĘ mojej MAMIE?"&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Padam porażony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-7808860262361579673?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/7808860262361579673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=7808860262361579673' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7808860262361579673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7808860262361579673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/12/przedszkole-gdzies-na-podhalu.html' title='Pierwsza Gwiazdka'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SxgiEmJ-4gI/AAAAAAAAHtk/MBomMqpm-SI/s72-c/bad_santa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5143277111145354787</id><published>2009-11-28T10:02:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T13:29:39.785-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiksy'/><title type='text'>Kultura, panie tego tfu, obrazkowa... Part II</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;J&lt;/span&gt;akoś strasznie długawy ten wpis się robi, i na dodatek część pierwsza wyszła mi dosyć pompatyczna. Szaleństwo. Na domiar dziwnego jeszcze KozioU ponoć coś nawet nabluzgał w komentarzach a później bluzgał mnie ze je skasowałem... Nescio. Gdyby ktoś widział komentarz KozioUa to niech da znać. Żeby było jeszcze dziwniej wspomniany wyżej osobnik podochocony poprzednim postem pisał do mnie na gadu, że ma jakieś wyjątkowe komiksy i chciałby się ze mną niemi podzielić. Drogi Waldku jeśli to dzielenie miałoby wyglądać, jak tuszę, tak: my dwaj wygodnie wyciągnięci na miękkim łóżku przykrytym różową narzutką, pochyleni nad komiksem, machający radośnie nóżkami i rzucający w siebie popcornem... To ja się, kurna, na to nie piszę... Rwij rudą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do komiksów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może najpierw krótki rzut ogólny. Opowieści obrazkowe były, do niedawna, przez tzw. mainstreamowych czytelników literatury niskiej, wysokiej i gównianej traktowane, co najmniej, po macoszemu. Ot, rysowanki dla dzieciaków, zważając na oferte jaką do niedawna częstował nas rynek("Kajko i Kokosz", "Asterix" nieśmiertelny "Thorgal", komiksowe dodatki do "Fantastyki" - nie mówię, że były one kiepskie w formie czy treści, ale na pewno były przeznaczone dla małego czy też młodzieżowego czytelnika, sprawiało że z komiksu w pewnym wieku sie wyrastało i zapominało o nim) nie zachęcało to do powrotu do komiksowego medium już  dorosłego i wyrobionego czytacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero kilka lat temu, w dużej części za sprawą fandomu fantastycznego, i z nieocenioną pomocą magazynu "Świat Komiksu" mogliśmy rzucić okiem na to co rozwinięte i dojrzałe uniwersum komiksu ma nam do zaoferowania. Trzeba tu tez wspomnieć o wydatnej pomocy ze strony wielkiego ekranu, którego przedstawiciele stosunkowo wcześniej wyczuli grunt. Doskonałe ekranizacje sztandarowych powieści graficznych, jak "V jak Vendetta", "Strażników", "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów"(ta może mniej udana) jak i boom na celuloidowe wersje komiksowych blockbusterów(vide "Spider-Man", "Ironman", nie wspominając o kultowym "Batmanie") wzmogły zainteresowanie szerszej publiki "bajeczkami dla dzieciaków". Zapomniałem jeszcze o mistrzowskich ekranizacjach "Sin City" i "300" Franka Millera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniany wyżej termin "powieść graficzna" w zasadzie wyjaśnia wszystko. O ile dobrze pamiętam pierwszą wydaną(w Polsce, i mogę się mylić) nowelą komiksową był "Maus", chyba Spiegla, poza kontrowersjami które wzbudził temat komiksu(no bo jak to, komiks o Holokauście, Żydzi jako myszy, Niemcy jako koty i Polacy jako świnie) ujawnił on ogółowi czytelników mroczną prawdę:) Okazuje się, że komiks może nosić w sobie ten sam ładunek emocjonalny i fabularny co klasyczna powieść. Może zadawać te same pytania i tak samo pobudzać czytelnika do szukania na nie odpowiedzi, które tak samo jak w dobrych powieściach wcale nie znajdują się na wyciągnięcie ręki. Scenarzyści nowel graficznych tak samo jak autorzy nie wahali się stawiać swoich bohaterów w dwuznacznych moralnie i etycznie sytuacjach, jak i rozmywać granice między dobrem a złem, importować wszystkie wady współczesnego świata z jego chciwością, pędem za pieniądzem i łatwą rozrywką, co często było pomijane czy naginane w początkach komiksu(który miał służyć rozrywce, ew edukacji obywatelskiej).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5143277111145354787?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5143277111145354787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5143277111145354787' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5143277111145354787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5143277111145354787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/11/jakos-strasznie-dugawy-ten-wpis-sie.html' title='Kultura, panie tego tfu, obrazkowa... Part II'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-470491394084076292</id><published>2009-11-26T15:23:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T13:29:02.513-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiksy'/><title type='text'>Kultura, panie tego, tfu, obrazkowa... Part I</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold; font-family: arial;font-size:180%;" &gt;S&lt;/span&gt;traszność, straszna zaprawdę straszność opadła mię tej wieczornej godziny... Niedawno, w rozmowie z Solenizantem doszliśmy do wniosku, że nic już nie czytamy, że w siną dal odeszły już dni pełne godzin lektury, pochmurne popołudnia spędzane w ciasnej katedralnej czytelni, na odgadywaniu co też ten starożytny uczony i prawy mąż miał na myśli, i dlaczego do kurwy nędzy nie dorzucił w tym zdaniu czasownika(no dobra, to już tylko Solenizant, mnie do tego nie mieszajcie)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu tej naszej rozmowy zacząłem się zastanawiać, co się zmieniło że mogę już zasnąć bez książki w ręku? Kiedyś moje wizyty w antykwariatach wybrzeża i na południu budziły popłoch pośród antykwariuszy(miejsca w których polowałem na książki były żywcem wyjęte ze "Sklepów Cynamonowych" Shultza, małe obite boazeria w kolorze mahoniu i po sufit wypełnione wszelakiego autoramentu książkami), poruszałem się w ich składzikach niczym słoń w składzie porcelany, ale musiałem zajrzeć na najwyższą półkę, przekopać każdy stosik książek, nawet jeśli były to same Harlequiny, bo a nóż, a może, a jeśli... I uwierzcie mi drodzy przyjaciele, byłem jak Johnny Deep w "Dziewiątych Wrotach"(chociaż nie zruchałem żadnej czarownicy, to w Sanoku się nie liczy, byłem pijany...), z hałd taniej książki, w księgarence połączonej ze sklepem zabawkarskim gdzieś w Pcimiu Dolnym wyławiałem przedwojenny podręcznik do języka staro-greckiego Goliasa, albo pamiętniki Cezara z pieczątką carskiego towarzystwa gimnazjalnego... Nie wspominając nawet o setkach egzemplarzy wybitnych czytadeł, które tak ubarwiły moje życie, Niziurski, Wilbur Smith, Le Carre, to tylko kilka najważniejszych nazwisk(pierwszą książkę Le Carre'go - "Ze śmiertelnego zimna", nabyłem w nowosądeckim antykwariacie, będąc w czwartej klasie liceum, za słownie, złoty pięćdziesiąt, autobus z Sącza go Grybowa jedzie około 40 minut, po tym czasie już byłem wiernym fanem prozy Brytyjczyka, rano wróciłem i wykupiłem wszystko co mieli jego autorstwa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie te książkowe safari an koniec dawały regały i kartony pełne książek, które choć przeklinałem przy kolejnych przeprowadzkach, jednak dzielnie taszczyłem ze sobą na kolejne życiowe "gniazda"(chociaż niektóre pewnie spoczywają gdzieś u Was, zobaczcie, może za kotarą w małym pokoju stoi karton książek z zakurzonym "Tumitakiem z podziemnych korytarzy" na wierzchu... Czasem żądza dobrej lektury popychała mnie do czynów haniebnych, W kilku bibliotekach figuruję zapewne na liście długoterminowych czytelników. Razu jednego pojechałem aż do Kartuz żeby uzupełnić brakującą pozycję w dziełach Le Carre'go(była to "Mała Doboszka", jedna z najlepszych powieści mistrza, a której własny, kupiony na jarmarku egzemplarz nieopatrznie pożyczyłem bezdomnemu, koczującemu na plaży przy barze gdzie pracowałem, bezdomny miał ksywkę "jezus"), w bibliotece w Kartuzach pewnie za nią nie tęsknią, ale jednak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz co? Co się stało ze mną, z nami, że nie czytamy już tyle i w takim tempie? Nie wiem, naprawdę, czasem przeglądam blogi o literaturze(np. &lt;a href="http://direlasua.wordpress.com/"&gt;Poczytalnia&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://molksiazkowy.blogspot.com/"&gt;Mól Książkowy&lt;/a&gt;) i czytam o wrażeniach z czytania, przy okazji podziwiając listy połkniętych przez bloggerów książek. A ja? "Czy ja już nic nie łykam?", pytam siebie w takich chwilach, ależ łykam łykam, może tylko chwilowo odstawiłem ciężki bimber powieści i postanowiłem dać szansę, lżejszej acz wytrawnej, wódce kultury obrazkowej. Otóż misiaki, wujek Ernest czyta sobie komiksy. I to kurwa jakie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-470491394084076292?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/470491394084076292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=470491394084076292' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/470491394084076292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/470491394084076292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/11/kultura-panie-tego-tfu-obrazkowa.html' title='Kultura, panie tego, tfu, obrazkowa... Part I'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-3776679606678893994</id><published>2009-11-23T13:23:00.000-08:00</published><updated>2009-11-23T13:27:58.931-08:00</updated><title type='text'>Nie lubię poniedziałków</title><content type='html'>Aloha moje wierne i cycate fanki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie pisałem niczego w poniedziałek, zawsze byłem albo zbyt skacowany, albo jeszcze mnie w ogóle nie było. Dzisiaj, w ramach walki ze wszystkimi schematami, postanowiłem coś do Was naskrobać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Primo, z wiadomości parafialnych. Naprawiłem mechanizm komentarzy(ha, kuźwa, "naprawiłem", jak to dumnie brzmi, gdzieś tam kliknięte było coś tam...), można już bluzgać otwarcie, bez potrzeby logowania się do jakichś dziwnych providerów ID(chociaż polecam przyjrzenie się &lt;a href="http://openid.pl/"&gt;OpenID&lt;/a&gt;, to ponoć przyszłość tożsamości w sieci).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Secundo, tak byliśmy w Krakowie... Tak Kraków jeszcze stoi, tak wiem że jesteście zawiedzeni ale no cóż, jak w starym dowcipie: myśmy byli kapkę pijani a on diablo szybki... Po czym poznać że ma się już dosyć w Krakowie? To bardzo proste, kiedy gdzieś w środku pijanej nocy, twój kompan od kieliszka zaczyna błąkać się po sali i wytężonym i skoncentrowanym spojrzeniem usiłuje zahaczać każda napotkana na linii wzroku osobę, to znak że już jest blisko. Zdanie "Właśnie nawiązałem mocny i namiętny kontakt wzrokowy z tą grubą murzynką z końca sali..." stanowi doskonały argument za pójściem do domu, albo chociażby w kierunku z którego się przyszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tertio, wielkie Ajem Sory dla chłopaków(i dam, przede wszystkim) z &lt;a href="http://www.fencingarts.pl/"&gt;Fencing Arts&lt;/a&gt;, chcieliśmy jakoś się zjawić w Suchej... No cóż, następnym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C.d.n.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-3776679606678893994?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/3776679606678893994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=3776679606678893994' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/3776679606678893994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/3776679606678893994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/11/poniedziakowe-polucje.html' title='Nie lubię poniedziałków'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6005590826383221167</id><published>2009-11-07T07:14:00.000-08:00</published><updated>2010-10-09T12:17:39.402-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Co tu tak kurwa jebie!?</title><content type='html'>Marazm, lenistwo totalne a w szczególności niesamowita niechęć poruszania kończynami... Tak, moi drodzy, nieupersonifikowani czytelnicy(aczkolwiek, cały czas łudzę się, że jesteście naprawdę niezłymi laskami, albo chociaż macie duże cycki). W moim mieście chujem zaciąga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem zacząć zupełnie inaczej i bardziej odnośnie treści dzisiejszego wpisu, ale  buszując po sieci natrafiłem na jakiś poradnik, co to ich teraz wiele,  pt. "Jak to koleżko pisze się dobrego bloga", czy jakos tak, nieważne... Otóż radzą tam żeby kazdemu artykułowi dawać interesujący i przyciągający uwage tytuł, np. zawrzeć go w formie zdania pytającego, albo dorzucić jakieś mocniejsze slowo. Pomyślałem że to dobra rada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno także, w rozmowie telefonicznej, Seba rzucił pomysł żebym napisał coś o mojej pracy(podczas tej pogaduchy padła także konkretna data jego najazdu na południe, 20-tego listopada uderzamy na Kraków, a podejmował nas będzie najprawdopodobniej sam Krzysztof "Na dwa baty" Samborski, nie zdziwcie sie więc że historyczny i tak już urywany sygnał z Wieży Mariackiej może się trochę skrócić, ponoć kiepsko biegam ale za to świetnie rzucam, szczególnie jak mi coś nad uchem wyje). Pomyślałem że opisanie na czym tak naprawdę polega moja praca to też niezły pomysł, a jak mawiam czasem: dodaj dwa dobre pomysły, trochę cycków(góra cztery) i będziesz miał coś zajebistego z dużym biustem. Przed wami tajniki pracy Ernesta...&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;strong&gt;Poniedziałek, 8:45am, Polska, jeszcze nie B, ale już nie A.&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zza zakurzonych, uchylonych okien dużego czerwonego kombiaka, zaparkowanego przed bramą Samorządowego Przedszkola Nr. 6 w N. unosiła się gęsta chmura niebieskawego dymu, wiła się wokól anteny CB-radia i niknęła w połowie drogi do ołowianego, jesiennego nieboskłonu. W środku gruby Brodacz gasił kciukiem końcówkę papierosa w przepełnionej popielniczce, zaś Ogolony, zasiadający za kierownicą osobnik męczył się nad zagadką: jak wytrząsnąć z pudełeczka nie więcej niż dwa tik-taki.&lt;br /&gt;- Gotowy? - rzucił w jego stronę Brodacz.&lt;br /&gt;- Mhm - odburknął Ogolony i wysiadł, lekko trzasnąwszy drzwiami.&lt;br /&gt;Podeszli do tylniej klapy wozu, Ogolony zanurzony do pasa we wnętrzu bagażnika szamotał się z wystającymi ze zwykłej sportowej torby kablami. Brodacz, stojąc obok rozglądał się na wszystkie strony.&lt;br /&gt;- Chyba już wszystkie są w środku? Nie widzę żadnej matki ani babci. - przygryzał kciuk.&lt;br /&gt;- Na pewno, może zaczynają już sniadanie, zaskoczymy ich. - Ogolony zarzucił na ramię czarny futerał na parcianym pasku. Sportową torbę trzymał pewnie w lewej rece.&lt;br /&gt;- Tak, damy im popalić. - Brodacz pewnie chwycił uchwyty długiego czarnego pokrowca&lt;/em&gt;&lt;em&gt;,bardziej sarkofagu niz pokrowca. Zatrzasnął mocno klapę bagaznika&lt;/em&gt;&lt;em&gt;.&lt;br /&gt;Drzwi przedszkola ustąpiły lekko, po kilku krokach na szarym chodniku szatni pojawiły sie mokre odciski, kuchenna Krysia wbiła stalowe sztylety spojrzenia prosto w oczy Brodacza. Ten, całkowicie nieprzejęty, podniósł tylko lekko brew i rzucił hardo:&lt;br /&gt;- Do Dyrekcji którędy?&lt;br /&gt;Ogolony wygrzebał z kieszeni kurtki lekko pomiętą kartkę, spojrzał na nią i przeczytał:&lt;br /&gt;- Pani dyrektor Anna W., przedszkole numer sześć w N.- lista zawierała jeszcze kilka pozycji, większość już oznaczonych czerwonymi stęplami.&lt;br /&gt;- To ja może zaprowadzę - kuchenna Krysia wskazała mroczny korytarz, nad wejściem przybita czy też przyklejona była, wyblakła i nie na miejscu, niczym portret Stalina, podobizna Krasnala Hałabały.&lt;br /&gt;Zatrzymali się pod uchylonymi drzwiami, obitymi brązowym skajem. Kuchenna wetknęła głowę do środka i połgłosem powiedziała:&lt;br /&gt;- Pani dyrektor, panowie do Pani - po czym odwróciła się do brodacza i dodała - Juz, moment, pani dyrektor idzie.&lt;br /&gt;- Świetnie - przecisnęło się pod wąsami grubego. Kuchenna ulotniła się. W tym samym momencie drzwi gabinetu otworzyły się na całą szerokość i stanęła w nich Dyrektorka, była nawet calkiem apetyczna, na oko pod czterdziestkę, spódniczka w panterkę i kozaki z frędzelkami, na głowie stylowa tleniona. Bluzka z czarnej żorżety opinała wydatny biust.&lt;br /&gt;- Panowie do mnie? - zapytała taksując ich wzrokiem.&lt;br /&gt;- Dzień dobry, firma Mag, byliśmy umówieni dzisiaj z teatrzykiem i ze zdjęciami...&lt;br /&gt;- Może kawki?&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SvWgedK7SMI/AAAAAAAAHss/OBB9z7ZMnBg/s1600-h/DSC_0274.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SvWgedK7SMI/AAAAAAAAHss/OBB9z7ZMnBg/s320/DSC_0274.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401399773187754178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Tak jest ludziska, Wujek ernest jest w tym roku gwiazdą, śmiało mogę wystepować w jednym programie z Dodą, Mandaryną i Braćmi Mroczkami, i to u Wojewódzkiego. Nasze przedstawienie bije rekordy oglądalności, co poranek pełny dywan. W pierwszym rzędzie maluchy i czterolatki, dalej starszaki i zuchy. Na krzeselkach personel przedszkolny, a zza drzwi ciekawie zerka kuchenna Krysia i przypadkowy rodzic. Rybak, rybka(pieszczotliwie zwana "Karpiu") i starucha, do tego awatary żony rybaka: królowa i szlachcianka. Narratorem jest Kapitan(trzeci od lewej, brodacz w bieli). A za kurtyną Masters of Puppets, moj kierowca i ja. Owacje na stojąco(niektóre maluchy jeszcze mają z tym problemy), łzy(z tym akurat nie mają) i salwy smiechu. Taki jest nasz teatr, takie jest zycie w przedszkolu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przedstawieniu pora na zdjęcia. I tu już zaczyna się jazda bez trzymanki. Na początek zdjęcia grupowe, dwadzieściakilka czterolatków już zdążyło się rozpełznąc po sali w poszukiwaniu zabawek, których nie zdążyły jeszcze dzisiaj popsuć, ale jest na to rada... "Uwaga maluszki, a teraz wszyscy skaczemy jak piłeczki, patrzcie na pana, jak śmiesznie skacze, hop hop! A teraz wszyscy robimy słoneczka! Oj jak pięknie maluszki robią słoneczka, jeju, a teraz ptaszki, kto potrafi zrobic ptaszka? Pięęęknieeee..." Po takiej rozgrzewce wszystkie maluszki moje są. Rachu-ciachu ustawiamy trzy rzędy przedszkolaków do wspólnego zdjęcia. Trzeba się sprężać, Zuźka już płacze bo Krysztian ją ciągnie, a Jasio z pierwszego rzędu zapomniał jak to jest "usiąść po turecku", a zwrot "nóżki w kokardkę" po prostu do niego nie przemawia... A teraz uwaga... Patrzcie... Tona Herbaty leci!!!(Ptaszek już jest dawno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;passe&lt;/span&gt; jakby kto nie wiedział)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zdjęcia indywidualne, tło i lampy już rozstawione, czapka marynarska i koło sterowe czekają na pierwszego dzieciaka.Tytanic w tle, na tle.  Jest ochotnik... "No koleżko, ustaw się ładnie, tak jest, głowka wyżej. Kolanko w strone okna... A teraz się uśmiechnij. Nie, no dobra nie uśmiechaj sie... NIE UŚMIECHAJ SIĘ. Ładnie. Oczka na pana. Tutaj... Patrz pterodaktyl...Następny."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zdjęciach pojedynczych wybitnie przeszkadzają Panie Przedszkolanki... Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, i czasem te kobiety powinny mieć wytatuowane swastyki(i pewnie mają, gdzieś w jakichś ciemnych, mokrych intymnych miejscach)... "Poprawie jej tylko fryzurkę - Nie trzeba i tak będzie miała czapkę na glowię - Ale ja tylko, o tu wsuweczka taka ładna i krzywo tak - Ale nie bedzie jej widać, bo czapka... - No ale wsuwka z truskawką i tak krzywo?"&lt;br /&gt;Zdjęcia przedszkolne łamią kanony fotografi chociaż aspirującej do miana artystycznej, ot np. dzieciak powinien patrzeć prosto w obiektyw, nie jest to całkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lege artis &lt;/span&gt;przy żywym temacie ujęcia. No, ale Panie Przedszkolanki już dopilnują żebyś chłopie ustrzelił dziecko jak rasowy artysta. Z taktyki, to im kuźwa normalnie piątke daję. Ostatnio, jak ich było cztery tak się kobieciny rozlokowały, każda w rogu salki i dalejże: No ładnie, patrz na pana, patrz w obiektyw... Amelka, no patrz w obiektyw jak pan woła...&lt;br /&gt;Noż kurwa. Moje biedne nerwy, już nie mówiąc ze pewnie dzieciak do domu nie trafił z powodu oczopląsu... Ale i ja twardy bywam: Pani z jogurtem, pani jest wychowawczynią grupy? No to pani zostaje, pani z jabłkiem i pani z bananem, wychodzimy... wychodzimy powiedziałem, zbyt głośno pani ciamka... Co?! Oj bo zdjęcie zrobię i bez retuszu wyślę... No...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej już idzie z górki, do obiadu seteczka dzieciaków ma już swoje portreciki dla dziadków i reszty famili. Pora zbierać się do nastepnej placówki, może tam dadzą lepszą kawę...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6005590826383221167?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6005590826383221167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6005590826383221167' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6005590826383221167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6005590826383221167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/11/marazm-lenistwo-totalne-w-szczegolnosci.html' title='Co tu tak kurwa jebie!?'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SvWgedK7SMI/AAAAAAAAHss/OBB9z7ZMnBg/s72-c/DSC_0274.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6424813753731149545</id><published>2009-10-20T13:31:00.000-07:00</published><updated>2009-10-20T14:08:25.559-07:00</updated><title type='text'>Wielki powrót.</title><content type='html'>Elo, powiem prawdę, nie chciało mi się pisać przez ostatnie kilka miesięcy, ale powoli dochodzę do siebie. W drodze jest już, na przykład, kontynuacja opowieści weekendowej o naszej drogiej Pustynii, a w nocnych majakach rysuje się niewyraźny jeszcze i mackowaty cień nowej historii. Na razie, aby dodać sobie animuszu trzy razy postawiłem nowy system na kompie i wrzuciłem nową, zgrabną tapetkę. Słodka i miła to tapetka, zawsze byłem fanem drużyny Skooby'ego D. Macie tu screenszocik:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/St4hXZ68dcI/AAAAAAAAHng/cFCKi0s1bAE/s1600-h/velma1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/St4hXZ68dcI/AAAAAAAAHng/cFCKi0s1bAE/s400/velma1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394786089615259074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych ciekawych co tam u mnie(mam nadzieję że jesteście niezłymi lachonami), to w skrócie: wróciłem w góry, przynajmniej na jakiś czas, dalej fotografuję małe dzieci(wciąż ubrane:), obecnie wykreowałem sie na gwiazdę objazdowego teatrzyku kukiełkowego, celuję w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Bajce o rybaku i złetej rybce"&lt;/span&gt;. Dzieciakom rączki odpadają od klaskania, a jak wiadomo nie ma rączek-nie ma ciasteczek:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było że tak tylko sobie piszę aby pisać... W &lt;a href="http://szafaernesta.tumblr.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;font-size:180%;" &gt;szafie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; co gra&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; rozpocząłem wrzuty z tym(i o tym), co ostatnio wypełnia mi pożyczone słuchawki(pozdro dla Seby). Dzisiaj naprawdę smaczny klip ZZ TOP. Z wisienką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Kozio nie bądź pizdą, odezwij się skoro, jak słyszę, nie umarłeś...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6424813753731149545?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6424813753731149545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6424813753731149545' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6424813753731149545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6424813753731149545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/10/wielki-powrot.html' title='Wielki powrót.'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/St4hXZ68dcI/AAAAAAAAHng/cFCKi0s1bAE/s72-c/velma1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-686431380285786268</id><published>2009-05-10T14:03:00.000-07:00</published><updated>2010-10-09T12:14:11.653-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis weekendowy'/><title type='text'>Pustynia kontratakuje...</title><content type='html'>Wiem, obiecałem, ale jednak chyba jestem zbyt leniwy, każdy deadline uwiera mnie jak przyciasne gacie w kroku. No ale, słowo to słowo, nawet jeśli piszę to teraz siedząc krawedzią tyłka na łóżku które na tą zawszoną(coś mnie pogryzło po brzuchu niecnie, znalazło szeroki pole do harców i pogryzło)agroturystykę trafiło chyba prosto z planu "Włóż go przez kratę IV", i to przez dary dla powodzian... Za podkładkę pod mysz robi tom listów i komentarzy Raymonda Chandllera(i kto kurwa wie, że w marcu przypadła pięćdziesiąta rocznica jego śmierci, co??), na szafce nocnej zastepujęcej stolik pod kompa, z popioły kiepy podejmują już szturm na podłogę, a paczka Mocnych straszy nadrukiem "palenie zabija"... Dam radę... Pomyslalem jednak, że i wam i mnie dobrze zrobi mała zmiana perspektywy z której patrzymy na tą historię. Zgaście więc światło(choć i tak wiem że lubicie czytac mnie po ciemku, świntuszki) i poczujcie ten smrodek przedziału kolejowego drugiej klasy na trasie Krynica Górska-Gdynia...   Leżałem sam, w ciemności przeszywanej tylko szybkimi błyskami pomarańczowych i niebieskich świateł zza okna, za szybą płynie Polska. Lubię jeździć pociagami, szczgólnie nocą i w pustym przedziale, przypomina to trochę drogę na cmentarz. W trumnie. Kładziesz się na siedzeniu, w butach, nie ma cię, niby jesteś, ale gdzie? Zapaszek, jakby cos się rozkładało. Czasem coś szarpnie, jak gdyby koleżka co na wlasnym barku twoją trumnę dźwiga przesadził z wódą na stypie, czasem hamowanie prawie zwala cię na podłogę, to pewnie jakaś staruszka wyskoczyła na pasy przed karawanem. Za cienką ścianą obitą laminatem, czasem ktoś coś zaspiewa albo zapłacze, czasem jeszcze coś. Deszcz zabębni w dach jak gródki ziemi z łopaty grabarza, a jak już jako tako ułożysz sie do snu i przymkniesz oczy... Bach, sąd ostateczny-kontrola biletów. W takiej podróży zawsze ugniatam nudę w komórce, mały telefon w paczkach po 164 znaki każda, pomaga mi sie pozbyć natłoku myśli. Esemesuję do każdego numeru w ksiązce, jak leci, nie ważne czy to Anetka, poznana około północnej godziny pod jakąś knajpą, co do której(i knajpy i Anetki)mam raczej pewność, że nigdy się nie spotkamy, czy też była koleżanka z roku, bacznie obserwowana przezemnie od dwócz lat, przy czym moja nią fascynacja rosła z miesiąca na miesiąc. Piszę do każdego i pytam o wszystko, jak leci, co porabia, i co tam u teściów. Czasem ktoś nawet odpisze, ja też odpowiadam i tak jakoś przez kilka godzin się to kręci, potem przychodzi czwarta rano albo kończy się kredyt. Podróż którą opisuję miała miejsce już chyba z rok albo dwa po tym jak poznałem Pustynię. Przez ten czas zdążyłem ja poznać calkiem dobrze, a przynajmniej tak mi się zadawało. Po tamtych wakacjach nadszedł wrzesień a z nim wizyta pewnej szczególnej dla mnie osoby, następnie październik. Po wygranej kampani wrześniowej( po jakiś wpis dzwoniłem nawet na polskie stanowisko archeologiczne gdzieś w Turcji albo innym Pakistanie) znowu mogłem zamieszkać w akademiku. Tak, tamtej jesieni Bóg nie kochal portierek. Brać studencka w październiku robi to co umie najlepiej. Nie, dzierganie makatek jest dopiero na drugim miejscu. Chlałem i ja, miałem też sporo radochyz przyszłych-niedoszłych współlokatorów. Wylegujesz sobie spokojnie kaca przed kolejną wieczorna parapetówką, a toto wchodzi jak do siebie, ciska walizkę czy plecak na wyro i mówi "cześć, będziemy razem mieszkać". He he. Nieobeznanym świerzakom z pierwszego roku udawało się dojść nawet do "razem", po czym szybki rzut oka na pokój przywracał ich do rzeczywistości i wycofywali się po cichu, stary wiarus akademikowy tylko otwierał drzwi, spostrzegał mnie, zamiast powitalnej frazy rzucał krótkie "o kurwa!" i leciał w dydry do kierowniczki po innym przydział zanim braknie miejsc. Takie to miałem w owych czasach uciechy i zabawy. Po kilku tygodniach, kiedy nie spożywa się juz tyle, że jedynym miejsce dokąd można dojść jest klub w podziemiach domu studenckiego nastapiła faza "wyjść na miasto"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-686431380285786268?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/686431380285786268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=686431380285786268' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/686431380285786268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/686431380285786268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/05/pustynia-kontratakuje.html' title='Pustynia kontratakuje...'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-5234279999675422607</id><published>2009-03-28T04:25:00.000-07:00</published><updated>2011-05-03T07:16:21.272-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grybów'/><title type='text'>Wpis Ajem Sory</title><content type='html'>&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;Aloha!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybaczcie że tak nic nie piszę. Naprawdę to nie jest moja wina. Tak, a czyja? - zapytacie, no cóż, jest wiele możliwości, naprawdę sporo. Na ten przykład, każda z ośmiu Bułgarek, z którymi przyszło mi nocować przez ostatnie dwa tygodnie pod jednym dachem zabiedzonego moteliku w Poniatowie, mogłaby stanowić osobny ważny i krągły powód do niepisania. To samo tyczy się sympatycznych dżentelmenów  także bułgarskiej narodowości, mieniących się ich opiekunami, to też mógłby być wysokoprocentowy i przejrzysty powód. Przy takich causis, cóż znaczy jakiś tam brak weny... Ale nie desperujcie, ma się ku lepszemu, może nawet kryzys się kończy... I tu znów możecie wezwać mnie do tablicy i zapytać skąd takie wiadomości. Ha! widać że nie dane wam było mieszkać nigdy w Grybowie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Widzicie, w moim miasteczku, oprócz sporej grupy porządnych obywateli(spokojnie, spokojnie, każdy z nich ma jakieś zwłoki pod dywanem), mamy także cały gabinet osobliwości bez których nie mogłaby się obejść szanująca się beskidzka, ale i zapewne światowa parotysięczna mikropolia. Mamy i bezdomnych(niektórych jednak tylko sezonowo, wszak poczekalnię na stacji PKP zamieniono na sklep z panelami), i dziadków puszkarzy(ostatnio, co smutne, w ramach walki z kryzysem przekwalifikowali się na śmiecio-nurków), i żulów zwykłych, i niezwykłych. Dalej, mamy też krzykliwe staruszki, moherowy legion dewotek(to grupa silnie zaznaczająca swoja obecność w tego typu miasteczkach), i dziadków z targowiska(to akurat element charakterystyczny dla miasteczek poniżej 10 tysięcy mieszkańców), są też i tzw. cichodajki, i zwykłe ladacznice, a nawet mamy, chociaż jedną(czy jednego), ale za to najprawdziwszą Drag Queen. Słowem miasto na światowym poziomie, od razu widać że u nas, panie, to Europa pełną gębą. Mamy też pewien sekret, który w ciężkich czasach pozwala na planowanie i zabezpieczenie się od różnych nieprzewidzianych wydarzeń czy to na skalę lokalną, powiatową czy nawet cywilizacyjną. Sekretem tym jest człowiek, człowiek wielki chociaż małej postury. Jak każdy tytan, nosi niepowtarzalne i wieloznaczne imię. To Japońcyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzym miał swoje gęsi, amerykanie mają swoich forecasterów, ponoć w czasie zimnej wojny Rosjanie prowadzili intensywne badania nad prekognicją, a Polska(a przede wszystkim Grybów) ma swojskiego, przaśnego i cuchnącego przetrawionym zacierem Japońcyka. Nie wiem skąd ta ksywka, kiedy byłem dziecięciem jeszcze, chodziło się na sanki na górę na której znajdowały się jego zagony i łąka, tamże często ganiał nas na rozchwianych nogach i ubliżał, zapewne obelżywie, ale nikt nie pamięta na pewno bo mieliśmy od pięciu do ośmiu lat. Góra nazywała się Japońcyk i Japońcyk zwał się Japońcykiem, kto od czego pierwszy zaczerpnął nazwę to już nawet IPN by nie doszedł. Ja jednak skłaniam się ku opcji, że to mąż zapożyczył imię od stoku i jak życie każdego człowieka którego imię pochodzi od rzeczy wielkiej i niebanalnej tak i życie Japońcyka było niepoślednie, i bolało dużo bardziej niż żywot zwykłego grybowskiego szaraka, takiego co to mu żona zbrzydła po trzeciej ciąży, w robocie mało płacą i jeszcze po piwie z lokalnego browaru sraczka tydzień trzyma. W związku z czym musiał się znieczulać odpowiednio większą dawką. I chyba właśnie po wielu latach takiego znieczulonego życia dostał ten dar, a może był taki od samego początku, outsider, samotnik, wiedzący więcej niż inni i bolejący nad tym co ma stać się z tym najlepszym z możliwych światów... Kto to wie? Ważne jest tylko jedno - instynkt. Japońcyka widziałem trzeźwego tylko trzy razy(no może cztery), imponujące zważywszy że do dziewiętnastego roku życia mieszkałem w Grybowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz, to rok 1997, lato, kilka dni przed wielka powodzią, w której dostało się kilku większym polskim miastom(w tym chyba najbardziej Wrocławowi) a i u nas w okolicy niejedna strzecha spłynęła rzeką.  Kolejny raz zobaczyłem go gorejącego kacem(którego zwykle nawet nie dopuszcza do siebie prewencyjnie klinując już nad ranem), na kilka dni przed moim wyjazdem na egzaminy wstępne na Uniwersytet Gdański. siedział na ławeczce przy drodze na stację i tępo gapił się w siną dal(a dokładnie, w stronę wsi Biała Niżna, ale to to samo). W pociągu, chyba zaraz za Warszawą, jakiś młodociany koleżka wpadł do przedziału radośnie informując że, "powódź zalała Gdańsk i chyba tam nie dojedziemy", kilka godzin później łapałem stopa, po kostki w wodzie, kilkanaście kroków od autobusu, który zepsuł się w połowie obwodnicy Trójmiasto-Tczew. Na egzaminy zdążyłem, ale nie zdałem. Od tego czasu uważniej zacząłem przyglądać się Japońcykowi, okazja nie dała na siebie długo czekać. Niedługo po wydarzeniach gdańskich, jakoś tak na początku września zobaczyłem jak Japońcyk, trzeźwy jak niemowlę wychodzi z kościoła i zmierza w kierunku domu. O kruca fuks! - pomyślałem i spojrzałem w górę aby sprawdzić czy niebo nie spada nam na głowy. Nie spadało, ale czułem że coś jednak jest na rzeczy. Kiedy wróciłem do domu, ojciec zawołał mnie przed telewizor, w którym właśnie jakiś rozhisteryzowany dziennikarz wykrzykiwał słowo "Osama" a w tle płonęły jakieś dwa wysokie budynki. Był 11 września 2001-go roku. Nikt mi nie powie że to zbieg okoliczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzą słuchy że ktoś widział Japońcyka trzeźwego na dwa dni przed tym jak kolega nasz Adaś, zamordował, poćwiartował i ugotował(sic!) swoją macochę, nie było mnie jednak wtedy w miasteczku, więc nie mogę potwierdzić. Jeszcze mój wujek wspominał kiedyś przy weselnej wódce jak to widział Japońca na kacu w 1989 i 1991 przy zmianie systemu. Są rzeczy w moim mieście, które się nie śniły waszym filozofom... A piszę o tym dlatego, iż pomimo mediów trąbiących o kryzysie nawet w "Kawie czy Herbacie", pomimo paniki na rynkach światowych i spadającego WIG-20, wczoraj widziałem Japońcyka. W pierwszych promieniach wiosennego słońca siedział na ławce przy sklepie, zalany na wesoło i wyśpiewywał do przechodzących, obarczonych zakupami kobiecin sprośne piosenki ludowe. Będzie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogłoszenia parafialne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecuje skończyć poczęte już wpisy do końca tygodnia, czyli w następny weekend możecie oczekiwać co najmniej dwóch tekstów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Postanowiliśmy z Koziem nadać Podcast(czy jak kto woli Skypecast), według planu ma być o kobietach, może nawet o Rudych. Powinien być dostępny już jutro pod wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Amen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Kozio, mam coś dla Ciebie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 180%;"&gt;Byłem w Rudej, i to dwa razy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/Sc4on0i3LEI/AAAAAAAAGTk/_OxtKd4n5P4/s1600-h/ruda.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318232874556009538" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/Sc4on0i3LEI/AAAAAAAAGTk/_OxtKd4n5P4/s400/ruda.JPG" style="cursor: pointer; height: 265px; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-5234279999675422607?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/5234279999675422607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=5234279999675422607' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5234279999675422607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/5234279999675422607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/03/program-ajem-sory.html' title='Wpis Ajem Sory'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/Sc4on0i3LEI/AAAAAAAAGTk/_OxtKd4n5P4/s72-c/ruda.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-9214456557278831994</id><published>2009-03-08T14:27:00.000-07:00</published><updated>2010-10-09T12:12:57.685-07:00</updated><title type='text'>Poległym w walce z kryzysem.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;       Witajcie po przydługiej przerwie, tak to bywa, z uwagi na życie, wszechświat i całą resztę, trochę kurzu zaległo na klawiaturze. Jednakże, w ramach zadośćuczynienia mam dla was coś miłego. Sami wiecie jak wygląda teraz nasza rzeczywistość, masakra. Kuźwa gdzie się człowiek nie obróci tam kryzys, aż się boję zaglądać w gacie. Dookoła otaczają mnie ofiary franka, zrobieni w euro i zawiedzione pary, którym nie udało się dostać biletów na "Kochaj i tańcz"(serio, właśnie wróciłem z kina w Nowym Sączu, wyjazd w z łapanki, kumpel zgarnął mnie z kolejki w markecie, z serem bryndzą w ręce, wstępny zamysł był taki żeby udać się właśnie na ten film ale na szczęście zabrakło biletów, wokół nas, przy kasie, odbywały się dantejskie sceny, myślę że co najmniej kilka związków przeżyło poważny kryzys, a w jednym stwierdziłem rozpad). Ogólnie - dobijająca chujnia. Człowiek nawet stara się utrzymać optymizm, podkręca wąs i brodę do panien na przystanku, z uśmiechem przyjmuje rozmarzone spojrzenia podstarzałych kasjerek w sklepie na osiedlu, nawet nie rzucam już kamieniami w akwizytorów(chociaż ten cały kryzys to jest kurwa ich wina), chodzą tacy smutni, nosy na kwintę, nie mają komu wcisnąć tego swojego badziewia(...weź pan, panie te pasty/płyty/fundusze, nie widzisz że kurna kryzys!). I na dodatek jeszcze wiosna zrobiła nas w jajo, a już było tak pięknie, już witałem się z gąską, już w wyobraźni przywoływałem pejzaże przetykane gęsto szerokimi dekoltami i krótkimi spódniczkami. A tu przyroda odpowiedziała nam starogreckim przysłowiem "dupa, dupa, dupa". No ale nic to, jak mówi nam pierwsza zasada nictoizmu. Mam coś dla Was(...tak Was, Was), ostatnio wygrałem nierówna walkę z linuksem i udało mi się zainstalować plugin flash, żeby korzystać z YouTube(wiem co myślicie, ale nie nie nie, porno ściągam z Tube8.com) i od tego czasu mogę już swobodnie buszować w tym ósmym cudzie świata w poszukiwaniu różnych starych kawałków, których tak nie znosicie, kiedy puszczam je na posiadówach. I tak dzisiaj na ten przykład, szukając coś z Marylą R. w tle, natknąłem sie na uniwersalne lekarstwo na męski szczep kryzysu. przed Wami Niemampojęciakto, ale są zajebiste!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube-nocookie.com/v/B6yUSajSEJI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube-nocookie.com/v/B6yUSajSEJI&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Tak, taaaaak....chcę żeby jedna z nich wyszła za mnie za mąż(albo, lepiej żeby obie wyszły). &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziewczęta, jeśli to czytacie, o nic się nie martwcie, jestem posażnym właścicielem kawałka góry w beskidzie sądeckim, z poważnym widokiem na prawo jazdy i samochód(taki do dwóch tysięcy), pojedziemy sobie tam, gdzie monogamia nie jest trendy.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; Kiedy ogladam ich klipy to czuję się jakbym znów mieszkał w akademiku na pierwszym roku. Tego mi brakuje w życiu. Nic już więcej nie napiszę, dorzucę tylko &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;spisaną z pamięci rozmowe z naszym kochanym i dającym tyle radości Koziem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(ja): ...ty, no zajebiste są, nie?&lt;br /&gt;(kozio): ...nooo, ale skąd one są?&lt;br /&gt;(ja): Nie wiem, ale można by poszukać...&lt;br /&gt;(kozio): No to szukajmy...&lt;br /&gt;(ja): Ale, wiesz KozioU, że jakby co to ja biorę wyższą...&lt;br /&gt;(kozio): ...eee...to może...szukajmy, każdy na własną rękę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a teraz ogłoszenia parafialne:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;nie wiem kiedy dokończę wpis o pustyni, dziewczynina studiuje filologię klasyczną, w związku z czym czuję się jakbym posłał własne dziecko na studia(ale jak będzie syczeć na mnie jak ostatnio to złoję pupę)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dzięki za komentarze(tych offline było więcej), każdy biuściasty lachon(nawet jak ryczy) zostanie wysłuchany a jego prośby włączone do planów(dziewczęta jak patrzę na wasze opięte bluzki to nie wierzę w cały ten kryzys - oj już Wy wiecie kto!), cieszę się że poprawiam Wam humor z rana&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pomimo wszystko: KozioU, nie bądź pizdą, rwij Rudą&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wizyta duszpasterska odbędzie się w okolicy wielkanocy, koperta albo laska - wybór należy do Ciebie&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-9214456557278831994?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/9214456557278831994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=9214456557278831994' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/9214456557278831994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/9214456557278831994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/03/polegym-w-walce-z-kryzysem.html' title='Poległym w walce z kryzysem.'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6602830989098315446</id><published>2009-01-22T11:45:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T13:10:00.513-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis weekendowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pustynia'/><title type='text'>Wpis Weekendowy   Part Łan</title><content type='html'>&lt;p&gt;Sceneria: dawne województwo łódzkie, zapuszczona wiocha na lewym brzegu sztucznego zbiornika wodnego o wiele mówiącej nazwie Jeziorsko. Równie zapuszczona agroturystyka, która z prawdziwym tego typu obiektem wspólną ma tylko tabliczkę na kolorowym ogrodzeniu(chociaż w ogóle jak można tu użyć słowa "prawdziwe", co to kurwa ma być ta agroturystyka? zabawa w rolników? inscenizacja chłopów Reymonta , poruchajmy się w stogu siana a potem nakarmimy kozę i króliki? Bezsens. Szczury wymyśliły to dla szczurów, pieprzeni akwizytorzy, obywatele wysp-stref specjalnych ze szkła i stali, które to obiekty bez trudu znajdziecie w każdym większym mieście, goście od wymyślania potrzeb pod które póżniej będą mogli stworzyć usługi. Niektórym się nie powiodło, wypadli z tak czczonego przez swoją klasę kieratu i musieli wrócić do wypizdowa górnego, skąd wyrwali się krwawicą swoich rodzicieli, dumnych z faktu ze syn, panie to do miasta na uniwersytety poszedł, i właśnie ci którym się powinęła noga wymyślili agroturystyki, bo im się nie chciało w polu zapieprzać, to dalej zakładać agrowczasy, żeby inne szczury mogły poczuć dawno zapomniany ale przecież jednak tak znajomy zapach obornika za stodołą). Po tej chwili zadumy nad polską przedśiębiorczością wiejską pora wrócić do naszego opisu scenerii, mamy już "agroośrodek", zabłocone podwórko, żólto-czerwone maszyny rolnicze rdzewieją przed budynkiem gospodarczym. Dalej: dom z charakterystycznych białych pustaków czy czego tam, pierwsze piętro, na korytarzu kuchenka z butlą gazową, na lewo pokój. Na ścianach, od prawej: fototapeta(obowiązkowe góry, sosny, świerki, potok), żeliwny zlew z plastykową imitacja terakoty maskująca kucia do baterii, dalej balkon przysłonięty storami w brązowe tulipany i firankami pranymi "...regularnie co dwa miesiące panie, bo te papierochy...". Następna ściana: równie wielki jak obrzydliwy obraz chyba matki boskiej z chyba dzieciątkiem i na pewno gołębiami i liliami, w plastikowej udającej złotą ramie, grubszej niż mój biceps. Pod ścianami dwa kredensy i regał, zrobione z płyty pilśniowej obitej laminatem a la Maybach, na pólkach leżą(nie stoją) książki w szarych płociennych oprawach: "Historia II Wojny Światowej"  tomy 1-12, "Zarys geografii politycznej", tomy 1 i 3 "Wielkiej koalicji"(na boku jednego z nich ktoś nabazgrał imię-symbol epoki, Urban, bazgroł można animować szybko przerzucając strony), a także kilkanaście innych książek do których nie mam ochoty zaglądać podobnie chyba jak i domownicy. Na kredensie telewizor(wiem pasowałby rubin ale jest Philips przywieziony zapewne z saksów) i lampka nocna z włóczkowym abażurem, a jest i kilka fidrygałek z fioletowego szkła, obowiązkowy łabędź i kotek na szydełkowanej serweteczce. Na koniec sztuczne kwiaty zwisające z doniczki na łańcuchu zwisającej z sufitu w kącie pokoju. Powiedzcie sami, w takim pomieszczeniu nie jedno może się zdarzyć, myśli same napływają do głowy kiedy człowiek leżąc na miękkiej sprężynowej wersalce(bardziej wpasowałaby się w klimat, gdyby poskrzypywała) szykuje się do snu. Aaa, czy dodałem że kolesie z elektrowni wodnej kilka dni temu podnieśli wszystkie śluzy i kompletnie osuszyli Jeziorsko? Tak że, teraz patrząc przez okno mam piękny widok na betonowy płotek i kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych częściowo zasypanej śniegiem, zamarzniętej błotnej pustyni. I teraz, otoczony takimi właśnie dekoracjami leżę sobie i myślę... &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Pustynia...pustynia...znaliście kiedyś jakąś pustynię? Ja znam, i to od całkiem dawna. Pierwsze moje wspomnienia o Pustyni datują się gdzieś na jesień 2004 roku. Latem pracowałem u Czachy, w dobrze, na owe czasy, prosperującej firmie ociepleniowej, roboty było zatrzęsienie a doba miała jak zawsze tylko dwadzieścia cztery króciuteńkie godziny. Mieszkałem w akademiku, który na lipiec i sierpień zamienia się w dosyć puste i przygnębiające miejsce zaludnione tylko przez uprzywilejowane niedobitki braci studenckiej, turystów których nie przeraża zdzierstwo UG i jakieś lekko zawiane i zdezorientowane ekipy robotnicze. Pracowałem od poniedziałku do soboty, od rana do wieczora i nie było lekko( do historii prac wysokościowych przeszedł moment kiedy Obcy, majster naszej ekipy, zawiesił na rusztowaniu tabliczkę: wytrzymałość 150kg=Ernest+wiadro giby), nie byłem też prawdę mówiąc najlepszym pracownikiem, za to nadrabiałem to zgraniem z ekipą(no bo kto inny wychyli z Biołym, wtedy początkującym alkoholikiem, browar na kaca zaraz przed wejściem na dwudziestometrowe rusztowanie). W soboty kończyliśmy pracę wcześniej, w okolicach godziny szesnastej i zaczynał się krotki ale intensywny Łykięd(wymowa oryginalna). Szybki prysznic w akademcu, całus przesłany portierce już w drzwiach, tramwaj i Underground. Uczcijmy teraz minutą ciszy i podwójnym trzykropkiem pamięć tego świetnego lokalu... ... . &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Dobra. To było zajebiste miejsce. Browar w litrowych kuflach(naturalnie Specjal), klatki(lekko przyciasne, zawsze obcierały mi koszulkę) i małolaty, dużo małolat. Dla steranego studencko-robotniczym tygodniem, zblazowanego bywalca lokali trójmiejskich to był raj. Eden rozłożył nogi, a ja wszedłem. Nie wiem kim byli ludzie z którymi wtedy imprezowałem, nie mam najmniejszego pojęcia jak imiona nosiły barmanki, które później spotykałem w drodze na kolejkę czy uniwerek. Nigdy tego już się nie dowiem, nawet jeśli przypadkiem minę je w tramwaju czy autobusie. To była wielka i piękna karuzela, laski-browar-laski-laski-browar-laski-tramwaj-wyro(opcjonalnie plaża),czasami kawałek z tramwajem jakoś wypadał mi z pamięci. Tak przebimbałem dwa cudowne letnie miesiące. A, i zapomniałem jeszcze o wizycie kuzyna z południa, kiedy to obaj byliśmy świadkami na uroczystej ceremonii zaręczyn bliżej nam nieznanej parki, wydarzenie to miało około czwartej nad ranem, pod fontanna Neptuna na Długiej. W ulewnym deszczu i pomarańczowym świetle lamp sodowych jakiś koleżka wyznawał wieczną miłość wybrance swego zalanego w trzy dupy serca i prosił ją o rękę klęcząc na mojej kurtce a kuzyn to wszystko fotografował. No ale zagalopowałem się troszeczkę we wspominkach. Pewnie czekacie aż zacznę o Pustyni, wstęp ten był jednak konieczny, gdyż właśnie w Underze poznałem tą dziewczynę. Na imię miała ładnie(tak tak, nie od początku była Pustynią), nie powiem jak, kto zgadnie to wygrywa termos. Nie wyróżniała się zbyt ostro ani na tle tych pięknych młodocianych dziewcząt w arafatkach, sztruksowych czerwonych dzwonach i włóczkowych berecikach(duchowe potomstwo dzieci kwiatów - kinderhipisi), ani też nie zakłócała harmonii stylu równie pięknych, a mrocznych i tajemniczych valkirii mocno umalowanych czarną kredka, snujących się po co ciemniejszych kątach lokalu. Ciemne proste włosy, jasna(ale nie blada) piegowata cera, lekko przylizany do góry nosek, i ciemnoniebieska bluza z suwakiem(suwak suwak suwak). Wpadła mi w oko chyba nawet nie sama Pustynia ale jedna z jej koleżanek, ktorych grupa krążyła po sali w poszukiwaniu miejsc siedzących. Reszta rytuału zawarcia tej znajomości tonie w mrokach Undera i dekalitrach(sic!) piwa Specjal. Na kolejnej imprezie znaliśmy się już. Wiecie chyba jak to jest, tacy klubowi znajomi to czasem wybawienie. Idziesz na na tańce, do miasta, dziad umyty, niektórzy się nawet golą, najlepsza czarna bluza na grzebiecie, z kołnierzem, drobne na taksówkę w tylniej kieszeni żebyś czasem w zamroczeniu nie przepił drogi powrotnej(a i tak budziłeś się w tramwaju, który robił już drugie okrążenie Gdańsk Główny-Jelitkowo-Stogi, często już z un bilet doux od kontrolerow MZK), no nieważne, idziesz na tańce a tu dupa zbita jak mawiali chłopcy z budowy. Wszystkie panny zajęte, poprawka wszystkie interesujące panny zajete, nie po to wychodzisz przecież na miasto zeby oblegać jakies, no nazwijmy to tragicznie piękne dziewczeta. Zawsze jest nadzieja, idziesz do baru, i po nadziei, kurwa barman. I wtedy właśnie, klubowe znajome pojawiają się żeby ratować kawalera w opresji. Jest już do kogo pomachać, mrugnąć i nawet się przysiąść, już jesteś w grupie. Nie jesteś kolejnym koleżką- outsiderem, przytulonym do kontuaru i łykającym czwarte już litrowe piwo, a piwo w samotności barowej jest dobre, mówi: wypij mnie...jestem dobre... Ale nie, ty już jesteś zintegrowany, w pewneym momencie tak dalece zintegrowany że aż interesujący. Bo facet w grupie to już jest ktoś, jest częścią stada, a to oznacza ze potrafi wspóldziałać, że nie jest jakimś socjopatą i nie przegryzie ci gardła w ciemnej bramie za rogiem, że może nawet potrafi się wysłowić, ba, może nawet interesująco gada, w końcu ktoś go tam słucha w tym stadku, gdzieś ma korzenie, nie jest jakimś robotnikiem z poza miasta co z dziczy wyszedł się zabawić, chociaż skórę ma twardą na dłoni kiedy prosi cię do tańca. Tak to już jest, lepiej trzymać się kupy. Podobnie przedstawiał się właśnie kolejny weekend, stałem przy barze i czekałem na jakieś znajome twarze. Liczyłem po cichu że pojawi się pewna dama, która chyba tydzień wczesniej uwiodła mnie zwyczajnie zapalając papierosa, serio, przypomnijcie sobie te wszystkie czarnobiałe femme fatalle z filmów noir, te zdemoralizowane córki kalekich generałów i potentatów prasowych z powieści Channdlera, w tych dziełach zawsze jest choćby jedna scena zapalania papierosa i jest równie erotyczna co pierwszy pocalunek z koleżanką z klasy na szkolnej wycieczce. Tak było i wtedy, nie będę się rozpisywał bo to temat na zupełnie inna historię, dodam tylko że jeszcze tylko raz w życiu spotkałem kobiete o tak miekkich ustach, niestety nie paliła. Oczywiście została moja dziewczyną. Wróćmy jednak do owej, drugiej w znajomości z piekną Pustynia i przyległościami, soboty w Undergroundzie. Pozycja przy barze nie była zbyt przemyślana strategicznie, mieścił się on wtedy w podziemiu klubu i nie było możliwości obserwacji przybywających. Z zapasem piwa przenioslem się więc na górny poziom, chyba nawet na antresolę, gdzie mialem lepsze warunki do inwigilacji i wejścia i parkietu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Part Tu dostępna &lt;a href="http://eprobaton.blogspot.com/2009/05/pustynia-kontratakuje.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6602830989098315446?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6602830989098315446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6602830989098315446' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6602830989098315446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6602830989098315446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/01/wpis-weekendowy-sceneria-dawne.html' title='Wpis Weekendowy   Part Łan'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6005311728572942092</id><published>2009-01-16T10:45:00.000-08:00</published><updated>2010-10-09T12:10:56.859-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiksy'/><title type='text'>KozioU</title><content type='html'>Elo elo!!&lt;br /&gt;Witojcie, wrzucę dzisiaj mały ochłap dla kozła, jak juz wiecie molestował mnie pomysłem na fotokomiks...i cóż, wiemy ze nasz kozio na drugie ma człowiek pointa. Dlatego też zacząłem już coś mataczyć w tym kierunku. Oto przed Wami, pierwszy kadr z nowego komiksu "kozioU", roboczy podtytuł to: Ława, lachony i giwery. Endżoj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SXDXLDP81pI/AAAAAAAAFK4/g1fbyUoqztk/s1600-h/kozio-igla-zaulek.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SXDXLDP81pI/AAAAAAAAFK4/g1fbyUoqztk/s400/kozio-igla-zaulek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291966147011073682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6005311728572942092?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6005311728572942092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6005311728572942092' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6005311728572942092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6005311728572942092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/01/koziou.html' title='KozioU'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SXDXLDP81pI/AAAAAAAAFK4/g1fbyUoqztk/s72-c/kozio-igla-zaulek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-7169823189479814270</id><published>2009-01-12T11:57:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T13:16:51.575-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ernest: reaktywacja!&lt;br /&gt;&lt;p&gt; Ha! Witajcie moi wierni i niecierpliwi fani(a także, a może przede wszystkim pobudzone, mokre i rozognione fanki). Wasz oddany Wujek Ernest, wykfalifikowany kulturalno-oświatowy, mistrz ostrej riposty i ciętej minety wraca! Może nie w wielkim stylu, bez fanfar, kotlów talerzy, i całego tego rubikowego klaskania, ale za to czuje że jest w formie. Wracam po krotkim acz owocnym romansie z Web2.0 i jej już nie tak niezgłębionymi tajemnicami. Mały flircik z ciekawymi programami graficznymi online, linuksowymi środowiskami graficznymi i aplikacjami do synchronizacji tego z owym, ten flircik mam już za sobą. Skończyły się sniadania do łóżeczka, szybkie poruchy na pralce i wielogodzinne grzebanie za linkami do odnośników do aneksów. Koniec! Żadnych już portali socjalnych, dysków sieciowych i eksperymentalnych komunikatorów! No, może lekko tu przesadzam z tymi wykrzyknikami, chcę tylko powiedzieć ze nie zamierzam już więcej eksperymentować z wachlarzem opcji serwowanych przez internet(chociaż gdzieś, na jakimś sieciowym dropboxie spoczywa rozpoczety projekcik plakaciku dla Hani). Włączylem, surfowałem, wybrałem. Nie będzie już częstych zmian adresów sieciowych, jak to bywało drzewiej kiedy pisałem najezone wulgaryzmami i pełne wrogiej wszechdziewictwu atmosfery napastliwe posty, które teraz zapewne toną wraz z adresami tamtych blogów w Głębokiej Sieci(swoją drogą ciekawe zjawisko). Dosyć! Ad rem zatem, wracam do formy. Krótkiej, szybkiej jak przedwczesny wytrysk i mocnej niczym lewa śliwowica z okolic mojego rodzinnego Grybowa. Życie, śmierć i seks po ciemku bez zabezpieczenia wzywają!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-7169823189479814270?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/7169823189479814270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=7169823189479814270' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7169823189479814270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/7169823189479814270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2009/01/ernest-reaktywacja-ha-witajcie-moi.html' title=''/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-6618071043879834754</id><published>2008-11-05T10:07:00.000-08:00</published><updated>2010-10-09T12:10:06.555-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plakat'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SRHhrpfQmDI/AAAAAAAAFGw/Ji0wGVRZteE/s1600-h/lowcypizd3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SRHhrpfQmDI/AAAAAAAAFGw/Ji0wGVRZteE/s400/lowcypizd3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265237579360409650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten plakat dedykuję Łukaszewskiemu i Kozłowi. Chlopcy, nawet kiedy się nie staracie, jesteście inspiracją. Może ONA to w końcu doceni. A chwilowo, nie bądźcie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-6618071043879834754?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/6618071043879834754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=6618071043879834754' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6618071043879834754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/6618071043879834754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2008/11/ten-plakat-dedykuj-ukaszewskiemu-i.html' title=''/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SRHhrpfQmDI/AAAAAAAAFGw/Ji0wGVRZteE/s72-c/lowcypizd3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-8096633455217009191</id><published>2008-10-23T15:58:00.000-07:00</published><updated>2009-12-14T13:18:13.021-08:00</updated><title type='text'>Nocni Łowcy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQECCu3mXsI/AAAAAAAAFGU/PS-i6vG8JMc/s1600-h/jaihooper.bmp"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQECCu3mXsI/AAAAAAAAFGU/PS-i6vG8JMc/s400/jaihooper.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260488085709676226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedyś, jeszcze chyba w liceum, wpadło mi w ręce angielskojęzyczne streszczenie "Długiego Pożegnania" Raymonda Chandllera, z tym właśnie obrazem Hoppera(Night Hawks) na okładce. Pomyślałem ze fajnie byłoby znaleźć się w takich klimatach...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-8096633455217009191?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/8096633455217009191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=8096633455217009191' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8096633455217009191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/8096633455217009191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2008/10/kiedy-jeszcze-chyba-w-liceum-wpado-mi-w.html' title='Nocni Łowcy'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQECCu3mXsI/AAAAAAAAFGU/PS-i6vG8JMc/s72-c/jaihooper.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2692416315755313278.post-2032189086051934937</id><published>2008-10-23T15:25:00.000-07:00</published><updated>2010-10-09T12:09:17.591-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plakat'/><title type='text'>WUJEK KOZIO</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQD6P_u5O9I/AAAAAAAAFFo/mEoy83_U7Ak/s1600-h/wujekkozio.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQD6P_u5O9I/AAAAAAAAFFo/mEoy83_U7Ak/s400/wujekkozio.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260479517481843666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;     Mała inspiracja dla Kozła, który ostatnio straszył mnie chęcią wspólnego spłodzenia jakiegoś foto-komiksu. Drogi Waldku, kiedy juz stworzymy to wiekopomne dzielo, damy wywiad w każdej TV, poczynając od TVN a na TRWAM kończąc, zagościmy w każdej pracowniczej stołówce we wszystkich zakładach i kombinatach oraz przepijemy ostatnią złotówkę z dotacji Ministerstwa Kultury i Sztuki przeznaczonej na scenariusz, wtedy plakat będzie jak znalazł.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2692416315755313278-2032189086051934937?l=eprobaton.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://eprobaton.blogspot.com/feeds/2032189086051934937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2692416315755313278&amp;postID=2032189086051934937' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/2032189086051934937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2692416315755313278/posts/default/2032189086051934937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://eprobaton.blogspot.com/2008/10/wujek-kozio.html' title='WUJEK KOZIO'/><author><name>Ernest</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/TLC7yc2VRmI/AAAAAAAAII0/72zgoy88oTY/S220/DSC_0811.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qsKKw9rSiJ0/SQD6P_u5O9I/AAAAAAAAFFo/mEoy83_U7Ak/s72-c/wujekkozio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
